Turów: Polacy trzymali kciuki za kopalnię na granicy czeskiej

Sąd wydał w maju wstępne postanowienie o wstrzymaniu wydobycia po czeskim procesie sądowym, zgodnie z którym kopalnia zagraża m.in. dostawom wody pitnej dla czeskich gmin. Polska jednak odmówiła wykonania nakazu i zwróciła się do sądu o jego uchylenie, stwierdzając, że Nagłe zaprzestanie wydobycia może spowodować katastrofę ekologiczną i mieć poważne konsekwencje gospodarcze dla kraju.

Wiceprezes Sądu Rosario Silva odrzucił dziś wniosek Polski i nałożył na kraj grzywnę. Według sądu w szczególności uwzględnił fakt, że środek tymczasowy miał na celu zapobieżenie ewentualnej poważnej szkodzie dla środowiska i zdrowia ludzkiego. Więc „Polska powinna być zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji (Europejskiej) kary pieniężnej w wysokości 500 000 euro za każdy dzień od dnia doręczenia Polsce niniejszej uchwały do ​​czasu wywiązania się przez to państwo członkowskie z obowiązków ciążących na niej na mocy postanowienia o środkach tymczasowych” , powiedział sąd. Strona czeska domagała się kary w wysokości dziesięciu razy. Nawet według Greenpeace kary są słabe.

To samo mówi Milan Starec, mieszkaniec Uhelnej. Osada należąca do Hrádka nad Nisou w Kraju Libereckim znajduje się po stronie czeskiej, wraz z Wacławem, najbliżej polskiej kopalni.

„Pozytywnie odbieram, że sąd nałożył grzywnę, ale tę decyzję postrzegam niekonsekwentnie” – powiedział ČTK Today Starec. Jest zakłopotany czasem, jaki minął od wiosennego środka tymczasowego, który nakazał sądowi zaprzestanie wydobycia w kopalni, ale Polska nie zastosowała się do tego. „Biorąc pod uwagę, że orzeczenie sądu zostało wydane 21 maja, zajęło to strasznie dużo czasu. Musiało to nastąpić przed wakacjami.” powiedział stary człowiek. Według niego pytanie brzmi, czy sankcja jest wystarczająca.

Szef spółki PGE spodziewa się kontynuacji działalności kopalni Turów. „Ta decyzja jest dość dziwna. Absolutnie się z nim nie zgadzamy”. Prezes PGE Wojciech Dombrowski skomentował dziś decyzję sądu.

„Oczywiście zakładam, że kopalnia będzie nadal działała, podobnie jak elektrownia, bo to one zapewniają bezpieczeństwo energetyczne regionu” dodany.

Konflikt trwa pięć lat

Minister spraw zagranicznych Jakub Kulhánek (ČSS) z zadowoleniem przyjmuje decyzję sądu. „Procedura była prawidłowa, nasza propozycja sankcji została przyjęta przez sąd. Jednocześnie odrzucił wniosek o uchylenie środka tymczasowego zawieszenia wydobycia. Głównym celem pozostaje: po stronie CZ dostęp do picia woda nie może być zagrożona.” pisemnej w odpowiedzi na decyzję UE.

Oprócz obaw o wodę pitną, Czechy oparły swój lutowy pozew na argumencie, że Polska złamała zasady oceny wpływu rozbudowy kopalni na środowisko. Polski rząd broni pozwu, ale jednocześnie grupy eksperckie z obu krajów negocjują projekt umowy międzyrządowej, która miałaby rozwiązać spór.

Pierwsze konflikty zaczęły się pięć lat temu. 20 stycznia 2016 r. gubernator regionu libereckiego Martin Půta stwierdził, że planowana rozbudowa kopalni Turów w pobliżu granicy czesko-polskiej zagraża dostawom wody pitnej w regionie Libereckim.. Jeśli spełnią się czarne scenariusze, koszt alternatywnego zaopatrzenia w wodę obszarów wraz z towarzyszącymi kosztami szacuje się nawet na trzy miliardy koron. Spór rozstrzygnął dotychczasowy były premier Bohuslav Sobotka.

W 2018 r. rząd ogłosił, że w ramach planowanej rozbudowy górnictwa prowadzone są działania w zakresie gospodarki wodnej u podnóża Frýdlantu wydał 60 milionów koron. Według premiera Andreja Babiša (TAK), pieniądze zostaną przeznaczone na przygotowanie alternatywnych wodociągów.

Polacy pienią się z powodu unijnego zakazu w kopalni Turów: Nie przestaniemy kopać – mówi Babiš

W następnym roku Polska dostrzegła błąd w ocenie planu urbanistycznego miasta Bogatyn w kopalni Turów. Strona polska nie czekała na właściwe zakończenie międzynarodowych konsultacji w sprawie zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i zignorował uwagi z Republiki Czeskiej.

Następnie pojawiły się oskarżenia o obejście dezaprobaty Czech dla rozbudowy kopalni. Greenpeace poinformował, że na początku grudnia firma złożyła wniosek o przedłużenie o sześć lat obecnej koncesji na wydobycie, która miała wygasnąć w kwietniu 2020 roku.

Polska utorowała drogę do rozbudowy kopalni w styczniu 2020 r. Strona czeska zaczęła się bronić i tym samym zwróciła się do Komisji Europejskiej. W grudniu KE częściowo uznała, że ​​Polska błędnie ocenia oddziaływanie kopalni na środowisko i nie dostarcza wystarczających informacji sąsiednich państw o ​​ich zamiarach.

21 maja 2021 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska musi natychmiast zaprzestać eksploatacji kopalni Turów. Sąd stwierdził, że zakaz wydobycia będzie obowiązywał do czasu wydania ostatecznego wyroku. Premier Polski Mateusz Morawiecki powiedział, że jego kraj nie zaprzestanie eksploatacji kopalni Turów. Według niego przerwanie prac w kopalni i praca pobliskiej elektrowni byłoby „katastrofą ekologiczną i energetyczną”.

15 czerwca 2021 Czechy zwróciły się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o nałożenie na Polskę kary w wysokości 5 mln euro (około 127 mln koron) za każdy dzień kontynuowania wydobycia w Turowie. Dziś sąd orzekł grzywnę w wysokości 12,7 mln.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.