Polski szpital odmówił wykonania legalnej aborcji, a lekarze obawiają się

Aktualizacje: 07.12.2021 03:30
Opublikowany:

Warszawa – Szpital Uniwersytecki w Białymstoku we wschodniej Polsce odmówił przerwania ciąży 26-letniej kobiecie, mimo że płód według badań prenatalnych miał śmiertelną i nieuleczalną wadę rozwojową. Po takiej diagnozie kobieta załamała się psychicznie i popadła w depresję, co niezależnie potwierdziło dwóch psychiatrów. Mimo to szpital odmówił wykonania aborcji, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w zeszłym roku zakazał aborcji. Według szpitala lekarze boją się podjąć decyzję o aborcji ze względu na różne interpretacje niejasnych przepisów, boją się utraty środków do życia i postawienia zarzutów karnych. O sprawie poinformowały polskie media.

W międzyczasie kobiecie w tragicznej sytuacji pomogła organizacja pozarządowa Federacja Spraw Kobiet i Planowania Rodziny. Według niej, pani Agata wcześniej poddała się aborcji w innym mieście, gdzie „była otoczona pełną opieką, zrozumieniem i empatią ze strony lekarzy i personelu medycznego” i już wróciła do domu ze szpitala. Czuje się dobrze, ale potrzebuje wsparcia psychologicznego – poinformowała Gazeta Wyborcza na swojej stronie internetowej. Dodał, że stowarzyszenie wszczęło właśnie batalię prawną przeciwko Białostockiemu Szpitalowi ze skargami do Rzecznika Praw Pacjenta i przygotowuje pozwy.

Białostocki szpital również potwierdził odmowę pacjentce na piśmie, powołując się na opinię kancelarii prawniczej bliskiej Kościołowi katolickiemu, że depresja nie może być przyczyną aborcji, ponieważ nie zagraża zdrowiu i życiu. W tym pisemnym oświadczeniu nie ma mowy o tym, że dziecko bez kości czaszki zostanie skazane na śmierć, nawet jeśli urodzi się żywe, serwer Onetu został zawieszony.

W Polsce ciążę można teraz legalnie przerwać tylko wtedy, gdy jest wynikiem gwałtu, kazirodztwa lub zagraża życiu matki.

Niedawno polska opinia publiczna była oburzona sprawą 30-letniej fryzjerki Izabelli z Pszczyny, która zmarła na sepsę, ponieważ lekarze w miejscowym szpitalu, gdzie była hospitalizowana z bólem, zamiast aborcji czekali na śmierć płodu. . Ministerstwo Zdrowia wydało wówczas oświadczenie, że „życie i zdrowie matki są najważniejsze” dla legalnego przerwania ciąży. „Należy podkreślić, że lekarze nie mogą bać się podejmować oczywistych decyzji w oparciu o swoje doświadczenie i dostępną wiedzę” – powiedział resort.

Ale dyrektor białostockiego szpitala, dr Jan Kochanowicz, ostrzegał w niedawnym oświadczeniu, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego „znacznie zmniejsza szanse na legalną aborcję”. Według niego, obecnie przepisy nie dają jednoznacznej interpretacji, kiedy można przerwać ciążę. „Z tego powodu lekarze obawiają się nie tylko utraty prawa wykonywania zawodu, ale także poniesienia odpowiedzialności karnej. Lekarze obawiają się, że odpowiedzialność karna będzie zależeć od subiektywnej oceny prokuratora, biegłych sądowych i sądu” – ostrzegał. reżyser. . Dodał, że rok temu stanowisko szpitala byłoby jasne. W obecnej rzeczywistości decyzje aborcyjne „wiążą się z ryzykiem wynikającym z niejednoznacznej interpretacji prawa”.

Do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, zdominowanego przez sędziów PiS, aborcje były dozwolone w trzech przypadkach: ciąża z powodu gwałtu lub kazirodztwa, narażenie życia matki na niebezpieczeństwo oraz lekarze stwierdzający poważne, nieodwracalne i nieuleczalne uszkodzenie płodu. szkoda. Z tego ostatniego powodu są to najbardziej legalne aborcje, prawie 1000 rocznie. Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego przepis ten jest jednak sprzeczny z polską konstytucją, więc kobieta musi urodzić ciężko ranne dziecko. Według mediów lekarze wolą odmawiać aborcji nawet w przypadku zagrożenia życia matki.

Polska zdrowie kobiet aborcji

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.