Polska już słyszy ryk rosyjskich rakiet. Wojna jest kilka mil stąd

Słyszeliśmy wybuchy, mówią mieszkańcy polskich wsi na granicy z Ukrainą. Niecałe 20 kilometrów w linii prostej od granicy Rosjanie zbombardowali ukraińską bazę wojskową w mieście Jaworów wczesnym rankiem w niedzielę.

„Niedaleko Lubaczowa zabrzęczały okna. To dla nas trudne”, cytuje telewizję Polisat jeden z 12-tysięcznych mieszkańców polskiego Lubaczowa, położonego około 24 km od granicy z Ukrainą. Z Jaworowy do polskiego miasta jest mniej więcej taka sama odległość, jak do Lwowa.

„Jakiś po piątej rano zobaczyłem płomienie. To był taki blask. Hałas mnie obudził. Zerwałem się, posłuchałem, co się dzieje i zadudnił po raz drugi. Potem dowiedziałem się, co to było – dodał mężczyzna.

O potrząsaniu szybami mówią także wolontariusze ze stowarzyszenia Folkowisko, które pomaga na pograniczu polsko-ukraińskim. „W naszych magazynach w Cieszanowie słychać było wybuchy, w Lubaczowie grzechotały okna” – napisali wolontariusze na Facebooku.

Rano z Polski do Javorivy wysłano trzy karetki. Wybuchy miały być podobno słyszane rano w Przemyślu, który jest głównym punktem wjazdu ukraińskich uchodźców wojennych.

Po trafieniu ośmioma rosyjskimi rakietami w bazie w Jaworowie zginęło 35 osób, a 134 innych zostało rannych, a Rosja mówi nawet o „likwidacji 180 najemników”.

Polska jest też zaniepokojona realną możliwością rosyjskiego ataku rakietowego. Mówi się, że Rosjanie mogli „przetestować” odpowiedź NATO i „przypadkowo uderzyć” w niektóre bazy wojskowe na granicy lub w główny port lotniczy w Rzeszowie w południowo-wschodniej Polsce. Obecnie jest ważnym punktem logistycznym transportu pomocy wojskowej i humanitarnej na Ukrainę.

Polski rząd oficjalnie nie mówi o takiej możliwości. Jego odpowiedź na atak na rosyjską granicę nie jest jeszcze dostępna. Sprawę komentują eksperci i byli wojskowi.

Minister obrony Ukrainy nazwał bombardowanie Jaworivy „nowym atakiem terrorystycznym na pokój i bezpieczeństwo w pobliżu granicy UE-NATO”. W Polsce wspomina się także o rosyjskiej agresji. „Atak został przeprowadzony przede wszystkim po to, by ponownie zastraszyć Europę, zniechęcić do pomocy dla Ukrainy i sprowokować jeszcze większą falę migracji” – dodał. odnotowany na przykład generał Roman Polko. Wcześniej dowodził polską jednostką specjalną GROM, obecnie jest członkiem prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony.

Były minister spraw zagranicznych Wiltold Waszyczkowski z rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość na Twitterze nazwał zamach bombowy na zachodniej Ukrainie rosyjską próbą przejęcia korytarzy dostawczych z Polski do Lwowa. „To także próba przetestowania reakcji NATO. Jaworów był ośrodkiem szkolenia żołnierzy ukraińskich w krajach NATO” – powiedział obecny eurodeputowany.

Rzecznik Departamentu Obrony USA, John Kirby, powiedział, że Rosjanie wyraźnie rozszerzają zakres swoich celów. To już trzeci rosyjski atak na zachodnią Ukrainę w ostatnich dniach. Według doradcy ds. bezpieczeństwa Białego Domu Jake’a Sullivana jest to oznaka rosnącego niezadowolenia Rosjan z tempa inwazji.

Sullivan powtórzył, że Waszyngton nie planuje wysłać wojsk na Ukrainę, ale powiedział, że NATO będzie bronić każdego centymetra swojego terytorium i pomagać walczącym Ukraińcom. Obejmuje to uzbrojenie ich w broń lotniczą.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.