Ani Białoruś, ani Polska nie pozwoliły zespołowi śledczemu ONZ wejść na tereny przygraniczne

Warunki po obu stronach są tragiczne.

GENEWA. ONZ poinformowała we wtorek, że ani białoruskie, ani polskie władze nie pozwoliły członkom swojego zespołu śledczego wejść na tereny w pobliżu wspólnej granicy obu krajów.

Śledczy ONZ odkryli jednak „straszne” warunki, na jakie narażeni są migranci na granicy polsko-białoruskiej, pisze agencja AFP.

Zespół Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (OHCHR) przebywał w Polsce od 29 listopada do 3 grudnia; nie uzyskał jednak zgody władz polskich na wejście do „niedostępnej strefy przygranicznej”.


Powiązany artykuł Białoruś zmniejszy liczbę dyplomatów na Zachodzie Czytać

O tym stwierdziła rzeczniczka OHCHR Liz Throssell. Władze białoruskie również nie wpuściły go do strefy przygranicznej.

„Wzywamy władze obu krajów do zezwolenia na wjazd na obszary przygraniczne… i zaprzestania praktyk zagrażających uchodźcom i migrantom” – dodał Throssell.

Tysiące migrantów, głównie z krajów Bliskiego Wschodu, tygodniami koczują na granicy białorusko-polskiej z nadzieją na przedostanie się do Unii Europejskiej. W panujących tam trudnych warunkach doszło już do kilku zgonów.

UE i inne kraje zachodnie obwiniają reżim autorytarnego białoruskiego przywódcy Aleksandra Łukaszenka wysłać migrantów na granicę Polski, Litwa celowo przeciwko Łotwie, aby siać chaos i kontrowersje w Unii. Mińsk temu zaprzecza i obwinia UE za niedopuszczenie migrantów na swoje terytorium.

Bezprecedensowy kryzys migracyjny na wschodnich granicach UE wybuchł po tym, jak Łukaszenko ogłosił pod koniec maja, że ​​Mińsk nie będzie już zabraniał migrantom wjazdu do UE w odpowiedzi na ostrzejsze sankcje Zachodu.

Po obu stronach panują złe warunki

We wtorek Throssell wezwał Polskę i Białoruś do „natychmiastowego naprawienia tej okropnej sytuacji”, zgodnie z ich zobowiązaniami wynikającymi z międzynarodowego prawa humanitarnego i prawa uchodźczego.

Chociaż nie udało się dotrzeć do obszaru przygranicznego, zespół badawczy ONZ przeprowadził wywiady z 31 osobami, które przybyły do ​​Polski z Białorusi w okresie od sierpnia do listopada.

Według Throssella migranci opisywali im „warunki zagrożenia”, które panowały po obu stronach granicy, gdzie, jak sami mówili, „mieli niewielki lub żaden dostęp do żywności, wody pitnej czy schronienia, często pomimo mrozów. ”.

Throssell powiedział również, że większość migrantów stwierdziła, że ​​byli „bici lub zastraszani przez członków sił bezpieczeństwa” po białoruskiej stronie granicy. Migranci opisali również, że białoruskie siły bezpieczeństwa „zmusiły ich do przekroczenia granicy, powiedziały im, gdzie i kiedy mają przekroczyć, a także uniemożliwiały ludziom powrót do strefy przygranicznej z Mińska”.

Pobierają opłatę za wodę i jedzenie

Według rzecznika, kilku migrantów, z którymi przeprowadzono wywiady, twierdziło, że członkowie białoruskich sił bezpieczeństwa domagali się „zbyt wysokich” sum na żywność lub wodę.

„Wzywamy Białoruś do dokładnego zbadania tych niepokojących zarzutów, w tym przymusu i złego traktowania (migrantów) oraz do natychmiastowego zakończenia tych praktyk” – powiedział Throssell.

Według niej zespół ONZ spotkał się również z licznymi doniesieniami o osobach, w tym o dzieciach i osobach ubiegających się o azyl, które natychmiast po przybyciu do Polski zostały odesłane na Białoruś.

Jak poinformował rzecznik, kilku migrantów kilkakrotnie przekraczało granicę polsko-białoruską w obu kierunkach.

Throssell powiedział, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem osoby, które wjechały na jego terytorium nielegalnie, muszą natychmiast opuścić kraj.

Według niej Warszawa powinna dokonać przeglądu tych przepisów, a zamiast tego dokonać indywidualnej oceny sytuacji jednostek w celu określenia ich potrzeby ochrony, zgodnie z prawem międzynarodowym i zawartymi w nich zakazami powrotów lub masowych wydaleń migrantów.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.