Sąd oddalił pozew serwisu, który odmówił umieszczenia na liście stron problematycznych
Media głównego nurtu pozwały projekt za rzekome zniesławienie.
Podczas poniedziałkowej rozprawy Sąd Miejski w Bratysławie IV odrzucił w całości skargę złożoną przez dezinformacyjny portal Hlavné správa. Poinformował o tym projekt Konspirátori.sk na swoim blogu.
W ramach projektu utrzymuje się baza danych problematycznych stron internetowych zawierających „treści niepoważne, wprowadzające w błąd, oszukańcze, konspiracyjne lub propagandowe”.
Główna nowość, czyli strona założyciela Roberta Sopka, znalazła się na liście problematycznych stron po spełnieniu ustalonych kryteriów.
Main News pozwał projekt Konspirátori.sk za rzekome naruszenie jego reputacji poprzez umieszczenie go na liście takich problematycznych witryn.
Uważają, że to precedens
„Myślę, że jest to precedensowa decyzja sądu” – powiedział prawnik Tomáš Kamenec, który reprezentował projekt na rozprawie. „Tym wyrokiem sąd wyraźnie nadał wolności słowa priorytet i potwierdził, że w społeczeństwie demokratycznym konieczne jest prowadzenie krytycznej debaty na temat szerzenia dezinformacji i oszustw” – dodał Kamenec.
„Sukces w sporze o molestowanie z Main News jest potwierdzeniem tego, co cały czas mówiliśmy: że krytykowanie serwisów dezinformacyjnych jest uzasadnione i dopuszczalne. Cieszymy się, że po latach sąd wydał orzeczenie zgodne z naszymi oczekiwaniami. W przyzwoitym społeczeństwie taki konflikt nie mógł potoczyć się inaczej” – powiedział Ján Urbančík, prezes stowarzyszenia obywatelskiego Konspirátori.sk.
Główne wiadomości w odpowiedzi na decyzję sądu krytyczny sędzia, który rzekomo „argumentował głównie, że Agencja Bezpieczeństwa Narodowego nas zamknęła i dlatego jesteśmy tymi złymi, więc spiskowcy mogą pisać o nas, co chcą”.
„Sędziego nie obchodziło, że sąd, w sprawie tego, czy nasze zamknięcie było uzasadnione, czy rzeczywiście istniały powody naszego zamknięcia, jest nadal w toku i może, i naszym zdaniem, zdecydować, że władze państwowe nie miały podstaw prawnych, aby zamknąć nas, ale zrobili to z powodów politycznych, pod presją polityczną, która w tamtym czasie została szczególnie nasilona przez ówczesną Ministra Obrony Jaroslavę Naď” – odpowiedział Hlavné správy.
Poważna dezinformacja
Główne wiadomości były blokowane przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (NSB) przez ponad cztery miesiące. Przed zamknięciem witrynę odwiedzało do miliona unikalnych użytkowników dziennie.
Z dokumentu, który posiadamy w Postoju wynika na przykład, że szkodliwą działalnością w przypadku „Głównego Wiadomości” było rozpowszechnianie poważnych dezinformacji, „które wspierają spiski i sieją wątpliwości, natomiast ich charakter, okoliczności w jakich są rozpowszechniane, czas i forma rozpowszechniania, potencjalne konsekwencje rozpowszechniania lub zakres tematów, dla których są one udostępniane, nie są bez znaczenia”.
Ondrej Jombík, dyrektor firmy hostingowej, której NBU nakazał zamknięcie Hlavné práva, w zeszłym roku w wywiadzie dla Postoj skrytykował to, że konkretne dowody zostały wymienione jedynie jako tajne w decyzji o zamknięciu.
„Jako lidera biznesu oczywiście nie bardzo mnie to interesuje. Państwo nakazało mi coś zrobić, wykonałem to i możemy dalej tak działać, z właściwymi relacjami do „przyszłości” – powiedział Jombík. „Ale mnie to niepokoi jako obywatela Republiki Słowackiej. Kiedy doszło już do tak istotnego i bezprecedensowego zdarzenia, jak zablokowanie zawartości strony internetowej, dobrze byłoby znać dokładną przyczynę i dowody. Obawiam się, że inni zakłady mogą zostać w przyszłości zamknięte na podstawie tajnych dowodów.

Wywiad z Ondrejem Jombíkiem, dyrektorem firmy hostingowej, któremu Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nakazało dezaktywację Main News.
Słowackie służby bezpieczeństwa odnotowały rosyjskie szpiegostwo na Słowacji, w które zaangażowany był także jeden z autorów „Main News” czy magazynu „Armádne”. Bohusowi Garbárowi płacił pełniący obowiązki sekretarza wojskowego ambasady Rosji na Słowacji Siergiej Solomasow. Dał mu 1000 euro.
Róbert Sopko zdystansował się od Garbára. Zaznaczył, że nikt w redakcji nie był świadomy tej działalności korespondenta. Jednocześnie stwierdził, że jego wypowiedzi nie dotyczą Rosji i że Garbár nie ma wpływu na funkcjonowanie „Głównego Wiadomości”.

„Całkowity ekspert w dziedzinie muzyki. Badacz Twittera. Miłośnik popkultury. Fanatyk telewizji przez całe życie”.
