Polska radzi sobie z epidemią praktycznie bez środków. Rząd chce to zmienić, ale potrzebuje opozycji

Polska jest obecnie jednym z nielicznych krajów europejskich, w których prawie nie obowiązują obostrzenia przeciwepidemiczne. Życie toczy się jak latem, kiedy zarażonych było niewielu. Normalnie działają nie tylko hotele, kina, restauracje, ale także duże imprezy sportowe i kulturalne, dyskoteki i koncerty.

Jedynym ograniczeniem jest obowiązek noszenia maseczek w przestrzeniach zamkniętych iw komunikacji miejskiej, ale nawet to jest systematycznie łamane, zwłaszcza w pociągach dalekobieżnych, prawie nikt nie nosi maseczki.

Polska odnotowała ostatnio rekordową liczbę nowych zakażeń, liczne hospitalizacje i zgony, aw szpitalach brakuje łóżek. Rząd PiS dopiero teraz z wahaniem ogłasza nową ustawę covidową, ale jej przyjęcie jest uzależnione od poparcia opozycji, która nie ma większości we własnej partii.

Liczba nowych przypadków i zgonów w Polsce (kolor niebieski) i na Słowacji (kolor czerwony). Źródło – Nasz świat w danych

PiS boi się nieszczepionych

W Polsce 53,4% populacji jest obecnie w pełni zaszczepionych. To jeden z najgorszych wyników w Europie, ale Polacy radzą sobie znacznie lepiej niż Słowacy (43%).

Mimo nieco silniejszej skłonności Polaków do szczepień, to polski rząd martwi się o nieszczepionych, podczas gdy rząd słowacki wprowadza daleko idące obostrzenia. Choć politycy PiS propagują szczepienia, to cały czas dodają, że muszą być dobrowolne i że rozumieją postawę nieszczepionych.

Jednocześnie z politycznego punktu widzenia polskie partie przeciwne szczepieniom mają mniejszą władzę niż na Słowacji. Jedynymi wyraźnie antyszczepionkowymi partiami reprezentowanymi w parlamencie są skrajnie prawicowa Konfederacja (często porównywana do ĽSNS), Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry i niewielkie ugrupowanie parlamentarne skupione wokół Pawła Kukiza (ruch Kukiz-15).

Z drugiej strony cała opozycja demokratyczna, czyli Platforma Obywatelska, Lewica, Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 Szymona Hołowni opowiada się za przyspieszeniem szczepień i restrykcjami dla nieszczepionych.

Problem w tym, że skoro rząd może ignorować Konfederację, to musi brać pod uwagę posłów Solidarnej Polski i Kukiz-15. Choć tych posłów jest niewielu, to dzięki nim PiS wciąż ma minimalną większość w Sejmie. W samym klubie PiS są też politycy antyszczepionkowcy.

Prawo i Sprawiedliwość to partia kierowana przez Jarosława Kaczyńskiego w autorytarnym stylu, aw większości innych przypadków posłowie boją się wyrazić sprzeciw wobec polityki kierownictwa. W przypadku szczepień jest jednak inaczej – gdy PiS nieśmiało zapowiadał wprowadzenie ustawy zaostrzającej restrykcje dla nieszczepionych, zapowiadał to nieznany wcześniej członek partii Janusz Kowalski, ostro krytykowany i nie został za to ukarany.

Ludzie, którzy nie pójdą głosować

Najniższy wskaźnik szczepień jest tam, gdzie PiS cieszy się największym poparciem: w województwach lubelskim i podlaskim oraz na południu Małopolski – zwłaszcza w okolicach Zakopanego i Nowego Targu. Tam też dochodzi do największej liczby zakażeń i zgonów.

Z drugiej strony najwyższy wskaźnik szczepień, dochodzący do 70%, występuje w dużych miastach, w których więcej osób głosuje na opozycję demokratyczną, w tym w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach i Gdańsku. Ogólnie sytuacja epidemiczna jest stosunkowo dobra w północnej i zachodniej Polsce, gdzie PiS ma słabsze wyniki wyborcze.

Na tej podstawie wielu wyciąga wniosek, że zwolennicy PiS nie są szczepieni, a zatem ustępstwa PiS wobec nieszczepionych mogą wydawać się logiczne z czysto politycznego punktu widzenia. Najnowsze sondaże pokazują jednak dość zaskakujące wyniki. Przeciwnicy nakładania ograniczeń na nieszczepionych dominują tylko wśród (i wyraźnie) wyborców Konfederacji i niegłosujących. Jednak większość wyborców PiS to także osoby pozytywnie nastawione do szczepień i oczekujące bardziej zdecydowanych działań ze strony rządu.

Jak to wyjaśnić? W Polsce, podobnie jak na Słowacji, frekwencja wyborcza jest dość niska, na ogół około 40-50%. Tylko w wyborach parlamentarnych w 2019 roku frekwencja sięgnęła rekordowych 62%, co jest raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Mimo to co najmniej jedna trzecia Polaków nie idzie konsekwentnie na żadne wybory – nie z lenistwa czy braku czasu, ale z antysystemowych poglądów. Są to ludzie, którzy odrzucają cały system polityczny i skłonni są wierzyć w teorie spiskowe. Tam jest najwięcej przeciwników szczepień, a PiS i tak nie dostanie ich głosu.

PiS stawia na powódź

Dotychczasowe liberalne podejście PiS do epidemii wynika w dużej mierze z niewypowiedzianego założenia, że ​​im szybciej osoby nieszczepione zostaną zarażone i zachorują, tym szybciej społeczeństwo uzyska odporność i pandemia się skończy. Takie podejście jest w dużej mierze efektem obserwacji sytuacji epidemicznej na Słowacji w okresie od października 2020 do marca 2021.

Rozwiązania słowackiego rządu Igora Matoviča, takie jak obowiązkowe testy ogólnokrajowe, ścisła blokada i zakup Sputnika, były realizowane w Polsce i okazały się nieskuteczne. W tym czasie Polska wprowadziła jedynie łagodny lockdown, a mimo to sytuacja epidemiczna była tu przez długi czas lepsza niż na Słowacji.

Politycy PiS doszli więc do wniosku, że tylko szczepienia są naprawdę skuteczne, a wszystkie inne rozwiązania tylko opóźniają rozwój pandemii, ale nie eliminują przyczyn problemu. Początkowo szczepienia w Polsce szły bardzo dobrze – zwłaszcza, gdy na świecie brakowało szczepionek. Na początku 2020 roku Polska radziła sobie nawet lepiej niż niektóre kraje Europy Zachodniej i Czechy, a kiedy szczepionka była trudno dostępna, Polacy ustawiali się tłumnie w kolejkach po nią.

Zainteresowanie Polaków szczepieniami spadło w czerwcu, kiedy można było już szczepić bez problemów. Latem sytuacja sama się ustabilizowała.

Obecna fala pandemii dotarła do Polski jakieś 3-4 tygodnie później niż na Słowację. Na Słowacji gwałtowny wzrost zachorowań rozpoczął się na początku września, aw Polsce do początku października zachorowań było niewiele, ale potem nastąpił gwałtowny wzrost. W październiku rząd miał nadzieję, że ludzie zaczną się szczepić, gdy zobaczą, że sytuacja się pogarsza. Ale tak się nie stało.

Obecnie dzienna liczba nowych przypadków wynosi 15-20 tys. osób, co odpowiada około 2150-2850 zachorowaniom na Słowacji (Polska ma 7 razy więcej mieszkańców). Według oficjalnych statystyk sytuacja epidemiczna w Polsce jest wciąż lepsza niż na Słowacji i w wielu innych krajach, mimo braku obostrzeń.

To kolejny argument popierany przez polityków PiS. Inna sprawa, że ​​polskie statystyki mogą być mocno niedoszacowane, o czym świadczy relatywnie niska liczba testów oraz duża liczba hospitalizacji i zgonów.

Czy opozycja pomoże?

Obecnie jednak nawet rząd skłania się ku dalszym restrykcjom, ponieważ sektor zdrowia jest na krawędzi. Nie chce jeszcze wprowadzać kwarantanny, ale zaplanowała obostrzenia dla nieszczepionych.

Pierwotnie PiS próbował wprowadzić te rozwiązania jako projekt rządowy, ale nie znalazł poparcia we własnej partii. Dlatego grupa mniej znanych posłów PiS, przy milczącej aprobacie Jarosława Kaczyńskiego, przedstawiła własny projekt w formie ustawy sejmowej, który spotkał się jednak z ostrą krytyką w koalicji rządowej.

Elżbieta Witek (PiS), Marszałek Sejmu, przedstawiła swoje rozwiązanie na poniedziałkowej konferencji prasowej. Zaprosiła przedstawicieli wszystkich stron na spotkanie w celu wspólnego opracowania ustawy covidowej. Obecnie jest to jedyny sposób na wprowadzenie ograniczeń na poziomie prawa w Polsce, a nie tylko uchwałą rządu, co byłoby niekonstytucyjne.

Politycy opozycji (poza Konfederacją) nie odmawiają, twierdząc, że PiS pokazał swoją niekompetencję w walce z pandemią i teraz chce zrzucić winę za niepopularne decyzje na opozycję.

Morton Nicholls

„Zagorzały miłośnik zombie. Praktyk mediów społecznościowych. Niezależny przedsiębiorca. Subtelnie czarujący organizator”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *