Jarosława dla polskiego portalu gotowe.pl ujawnił, że nie było go z innymi pielgrzymami z powodu niefortunnego incydentu. Pielgrzymi wyruszyli 5 sierpnia z Częstochowy, ale organizator musiał w ostatniej chwili zmienić plany ze względu na pogrzeb matki.
„Musiałem do nich dołączyć później, kupiłem bilet lotniczy. Opłaciłem ich ubezpieczenie, nocleg w pensjonacie”, dodaje Jarosław.
Jednocześnie dodaje, że jest to dla niego „bardzo bolesna sprawa”. Zwłaszcza, że dopiero niedawno pochował matkę. „Teraz wróciłem z pogrzebu i idę na policję. Jest mi naprawdę ciężko, ale wyroki Boże są nam nieznane. Proszę o modlitwę za pielgrzymów”, mówi organizator.
Jarosław wyjaśnił też, że autobus przejeżdżał też przez Czechy, gdzie według niego zmieniali się kierowcy. Policja nie podała jeszcze oficjalnej przyczyny tragicznego wypadku, ale nieoficjalnie pracuje nad wersją, według której kierowca prawdopodobnie zasnął za kierownicą – podały chorwackie media. Jednak Jarosław mówi, że od wielu lat współpracuje z operatorem linii autobusowych Megapol i jak dotąd zawsze był zadowolony.
Według chorwackich mediów kolejne 32 osoby zostały ranne w wypadku i są hospitalizowane w pobliskich szpitalach. Samolot z czterema pacjentami rannymi w sobotniej tragicznej katastrofie polskiego autobusu w Chorwacji wylądował w stolicy Polski, Warszawie, w niedzielę wieczorem. TASR przejęła raport od agencji PAP.
Lądowanie samolotu z rannymi pasażerami rozbitego autobusu potwierdził na portalu społecznościowym Twitter wiceminister spraw zagranicznych RP Marcin Przydacz, który zapewnił też, że wszyscy są pod opieką specjalistów.
Przeczytaj także:
Autor:
Junior

„Irytująco skromny fan Twittera. Skłonny do napadów apatii. Gracz. Certyfikowany geek muzyczny. Twórca. Zapalony odkrywca. Student-amator”.
