Jego przeciwnicy polityczni dawno temu wystawili mu symboliczny akt zgonu. Liberalny prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł dziś w wyniku obrażeń odniesionych w niedzielny wieczór, gdy rzucił się na niego młody napastnik z nożem w dłoni. Na oczach tysięcy przerażonych świadków dźgnął pięćdziesięciotrzyletniego Adamowicza w serce i brzuch.
Zdjęcie: Reutera
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz na kilka sekund przed tym, jak w niedzielny wieczór został dźgnięty nożem przez napastnika.
„Gdańsk jest hojny. Gdańsk dzieli się dobrem. Gdańsk chce być miastem zjednoczonym”. To były ostatnie słowa burmistrza półmilionowego miasta nadbałtyckiego, które wygłosił na scenie plenerowej po dużej akcji charytatywnej. Napastnik jako następny przejął mikrofon. Skakał triumfalnie, trzymając w ręku nóż wojskowy o sześciocalowym ostrzu, krzycząc: „Witajcie! Dzień dobry! Nazywam się Sztefan Wilmont, byłem niewinnie w więzieniu, byłem niewinnie w więzieniu. Platforma obywatelska mnie torturowała, dlatego dziś zmarł Adamowicz.”
Wraz z Donaldem Tuskiem, obecnym przewodniczącym Rady Europejskiej i byłym premierem, Adamowicz był jednym ze współzałożycieli proeuropejskiej Platformy Obywatelskiej, która rządziła Polską od 2007 do 2015 roku. Przez ponad 20 lat pełnił funkcję prezydenta Gdańska. lata. lata. Jesienią ubiegłego roku został wybrany po raz szósty, startując jako kandydat niezależny. Pomimo oszczerczej kampanii przeciwko niemu prowadzonej przez media zbliżone do rządzącej konserwatywnej partii nacjonalistycznej Prawo i Sprawiedliwość (PiS), odniósł miażdżące zwycięstwo, zdobywając 65% głosów.
W całej Polsce Adamowicz dał się poznać jako bojownik o prawa mniejszości, zwłaszcza seksualnych. Jako jeden z nielicznych zdecydowanie katolickich polityków polskich brał także udział w marszach tęczowych. Po zeszłorocznym ataku wandali na synagogę w mieście natychmiast okazał solidarność ze społecznością żydowską. A w dobie histerii antyimigracyjnej nie bał się stanąć po stronie uchodźców. „Jestem Europejczykiem, więc otwartość leży w mojej naturze. Gdańsk jest portem i musi być azylem przed morzem” – powiedział jakiś czas temu dziennikowi „Guardian”.
Na razie niewiele wiadomo o napastniku. Ma 27 lat i dopiero w zeszłym miesiącu został zwolniony z więzienia, gdzie odsiedział pięć i pół roku za serię napadów na banki z bronią w ręku. Jak podaje Gazeta Wyborcza, jako nastolatek leczył się w szpitalu psychiatrycznym.
Redaktor naczelny magazynu Visegrad Insight Wojciech Przybylski podkreślił w „Prawdzie”, że o morderstwie wciąż wiemy zbyt mało, aby móc nazwać je motywem politycznym. „Ale prawdą jest, że będzie to miało kontekst polityczny. Rząd zignorował groźby śmierci otrzymywane przez parlamentarzystów opozycji. Używa nawet języka nienawiści. Nie mówi o przeciwnikach politycznych, ale o niegodnych wrogach. Myślę, że społeczeństwo zapamięta teraz” – powiedział Przybylski.
Według Przybylskiego ze wszystkich stron słyszymy teraz potrzebę zjednoczenia. „Wydaje się jednak, że rząd, próbując odeprzeć oskarżenia, skupia się na rzekomym braku bezpieczeństwa na miejscu morderstwa. Z drugiej strony, już w opozycji pojawiają się głosy, które proszą o PiS rozważy. Cokolwiek się stanie, platforma obywatelska nie powinna grać w tę grę w oskarżenia, bo i tak nie wygra – uważa redaktor naczelny Visegrad Insight.
„Tak radykalna, politycznie motywowana działalność samozwańczego szaleńca, który postanowił wziąć sprawiedliwość w swoje ręce, nie jest w Polsce niczym nowym” – przypomniał Prawdzie Praski ekspert ds. Polski Vít Dostál. „W 2010 roku były poseł Platformy Obywatelskiej napadł na siedzibę PiS i zastrzelił jedną osobę. Zabójca oświadczył, że nienawidzi Prawa i Sprawiedliwości oraz jego polityków. Jeszcze wcześniej był przypadek szaleńca, który zbierał materiały wybuchowe i chciał wysadzić parlament” – powiedział Dostál. Według eksperta wiąże się to z dwiema kwestiami. „Jesteśmy świadkami wielkiej polaryzacji politycznej w Polsce. A potem niektórzy projektują swoje problemy na politykę, z którą nie mogą się zmierzyć” – uważa Dostál, który wspomina, że dotychczasowe akty przemocy nie wywołały debaty o tym, jak zmniejszyć polaryzację. społeczeństwo. I prawdopodobnie tak samo będzie teraz, gdy w tym roku kraj stoi przed wyborami do organów legislacyjnych i w przyszłym roku przed wyborami prezydenckimi.
Ta szokująca zbrodnia została potępiona, a kondolencje dla żony Adamowicza i dwóch córek złożyli przedstawiciele spolaryzowanej sceny politycznej. Wielki smutek wyraził także prezes PiS Jarosław Kaczyński. Prezydent Andrzej Duda wezwał Polaków do narodowego marszu przeciwko przemocy. Komitet Obrony Demokracji (KOD) wezwał wczoraj wieczorem do godnych szacunku spotkań w Gdańsku, Warszawie i innych miastach. Spotkania przebiegały spokojnie, bez przemówień politycznych. Udział w wydarzeniu w centrum Warszawy obiecała także miejska organizacja PiS. Po raz pierwszy w historii partia rządząca wsparła działania KOD-u, znanego z organizowania masowych wieców antyrządowych na rzecz ochrony niezależności sądownictwa i mediów.
Chociaż rodzina zamordowanego burmistrza prosiła, aby nie upolityczniać wydarzeń upamiętniających, w dyskusjach internetowych nie udało się zidentyfikować sprawców. Wielu z nich pamiętało reakcję Adamowicza z zeszłego tygodnia na zawieszenie postępowań karnych w związku z groźbami wobec jedenastu polskich burmistrzów, którzy opiekowali się rannymi w czasie wojny dziećmi syryjskimi. Nacjonalistyczna Organizacja Młodzieży Wszechpolskiej wystawiła symboliczne akty zgonu wszystkim burmistrzom, w tym Adamowiczowi, za pomoc migrantom. Prokuratura rozpoczęła śledztwo w tej sprawie dopiero po roku i zakończyła je w ubiegłą środę po trzech miesiącach, twierdząc, że „akty zgonu” są oznaką niezadowolenia, a nie podżeganiem do nienawiści. Adamowicz od razu napisał na Facebooku:
„To nie była tylko krytyka. Użycie tak widocznego symbolu, jakim jest akt zgonu, wykracza poza dopuszczalne granice wyrażania niezadowolenia i zawiera ogromną ilość negatywnych treści. Zastanawiam się, co zrobiłaby Rada, gdyby akt zgonu został wydany w imieniu Prezydenta Kaczyńskiego lub Prezydenta Dudy.”
„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.