Skażone w ten sposób mięso znaleziono już w ponad 60 zakładach. Ale co gorsza, biorąc pod uwagę otwarcie rynku, może łatwo trafić na Słowację, na półki naszych sieci spożywczych. Portal informuje onet.pl Minister rolnictwa Samuel Vlčan zwraca się zatem do administracji weterynaryjnej o zapewnienie wzmożonej kontroli na polskich granicach.
Na zdjęciu Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Republiki Słowackiej Samuel Vlčan.
Źródło: TASR/Jakub Kotian
Portal wskazuje na to „drób i świnie karmiono substancjami, które mogły być bardzo szkodliwe dla nich i dla ludzi”. Oleje techniczne przywieziono do Polski tankowcami z Ukrainy, Rosji i Malezji. Od produktów spożywczych odróżnia je to, że nie zawsze są przeznaczone do spożycia i przede wszystkim nie podlegają wystarczającej kontroli weterynaryjnej.
Ankieta
Kupujesz mięso w Polsce?
Firma, która przywiozła je do kraju, zadeklarowała na granicy, że są techniczne, ale po weryfikacji, a następnie sfałszowaniu danych, sprzedała je jako żywność. Co gorsza, kupowali je także najwięksi producenci na rynku, co umożliwiło masowe dotarcie mięsa zwierzęcego do kilku polskich sklepów. I prawdopodobnie także słowackim klientom, którzy kupują u naszych sąsiadów.
Za tym przerażającym czynem stoją małżonkowie Maciej i Monika J. Z ustaleń ONET wynika, że prokuratura usłyszała już zarzuty gigantyczne oszustwa Górna wartość 170 milionów zł, co odpowiada ponad 35 182 100 euro. Obaj mieli przyznać się przed sądem do przerażających czynów. Dwóch zatrzymanych pracowników – sprzedawca i laborant – twierdzi z kolei, że nie byli świadomi działań swoich szefów.
Z opinią Państwowej Administracji Weterynaryjnej i Żywności można zapoznać się na następnej stronie >>>

„Irytująco skromny fan Twittera. Skłonny do napadów apatii. Gracz. Certyfikowany geek muzyczny. Twórca. Zapalony odkrywca. Student-amator”.

