W polskiej służbie dyplomatycznej nie pozostał ani jeden absolwent Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO). Wszyscy pracownicy, którzy ukończyli uczelnię, byli albo w wieku emerytalnym, albo „właśnie odeszli” – powiedział szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau w rozmowie z wtorkowym wydaniem „Gazety Polskiej Codziennej”.
Zdjęcie: Wikimedia Commons
Moskiewski Instytut Stosunków Międzynarodowych (MGIMO).
Ten stan wystąpił około dwóch miesięcy temu.
„Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych był inwestycją w działania rosyjskiego imperializmu. Był częścią tzw. sowieckiej miękkiej siły. Absolwenci mieli służyć racji tego imperium” – cytuje gazeta, cytując ministra, który dodaje, że państwo sowieckie, a następnie rosyjskie, chciało promować swoje interesy poprzez absolwentów MGIMO.
„Udało nam się zakończyć bardzo ważny proces, który jest częścią szeroko rozumianej dekomunizacji. Zaczął się od ustaw lustracyjnych” – powiedział Rau.
Świadome lub nieświadome nadużycie
Stwierdził ponadto, że ustawa o służbie zagranicznej i interpretacje opinii sił bezpieczeństwa wskazują na brak związku między studiowaniem w MGIMO a służbą państwu radzieckiemu lub rosyjskiemu jako szpieg lub agent.
Ucz się więcej Wstąpił także do moskiewskiego MGIMO. Słynny Rosjanin jest nieco tajemniczy
Uzyskanie dyplomu wyższej uczelni może jednak wiązać się z nawiązaniem więzi zawodowych, towarzyskich, a nawet rodzinnych.
„Istnieje zatem przypuszczenie, że taka osoba mogła zostać celowo i świadomie lub zupełnie nieświadomie wykorzystana przez obcy wywiad. Takie założenie jest tym silniejsze, że NATO definiuje Rosję nie jako partnera, ale jako fundamentalne zagrożenie. zajmując się wojną hybrydową, która trwa od wielu lat” – powiedział Rau w rozmowie z serwisem informacyjnym Niezaležna.

„Amatorski ewangelista popkultury. Gracz. Student przyjazny hipsterom. Adwokat kawy. Znawca Twittera. Odkrywca totalny”.
