Rosyjski polityk opozycyjny i krytyk Kremla Aleksiej Nawalny został wysłany do izolatki po raz szósty z rzędu, tym razem na 14 dni. Za pośrednictwem swoich współpracowników Nawalny ogłosił to we wtorek na platformie Telegram. Powodem ostatniej kary było to, że odmówił umycia płotu.
Nawalny powiedział, że nie miałby nic przeciwko pomalowaniu płotu – wyglądałoby to „jak Tomek Sawyer” z powieści Marka Twaina i byłoby zabawnie. „Ale mycie ogrodzenia to moim zdaniem kompletna bzdura” – napisał. Dodał, że przebywa w celi, „na swoich sześciu metrach kwadratowych”, gdzie w ciągu dnia ma wolny stolik. Mógł zabrać ze sobą tylko kubek i książkę.
„Przyzwyczaiłem się do tego. Nie rozumiem ludzi, którzy potrzebują innych rzeczy do pełni życia– podsumował Nawalny, którego zespół odnotował w mediach społecznościowych, że od połowy sierpnia prawie cały czas przebywał w izolatce.
Pierwszy raz trafił do izolatki za złamanie zasad noszenia munduru, kiedy w warsztacie rozpiął górny guzik za ciasnego płaszcza więziennego. Otrzymał kolejną karę za złamanie zasad eskorty, kiedy szedł korytarzem bez rąk za plecami. Został również ukarany odosobnieniem za „przedstawienie się w fałszywym świetle”.

„Irytująco skromny fan Twittera. Skłonny do napadów apatii. Gracz. Certyfikowany geek muzyczny. Twórca. Zapalony odkrywca. Student-amator”.

