Minister Šimko początkowo chciał głosować za elastyczną solidarnością, bo właśnie tego od dawna domaga się Słowacja. Jednak dezinformatorzy zorientowali się, że zamierzają zaakceptować obowiązkowe kwoty. W Luksemburgu nie tylko wstrzymał się od głosu, ale także starał się pracować z prawdą.
Słowacja nie chce obowiązkowych kwot dla migrantów. Nie chce, aby władze Brukseli wysyłały mu co roku dziesiątki czy setki osób, którym musi znaleźć dach nad głową. Od początku mówi, że zamiast tego chce wysłać pieniądze lub pomocników.
Ponieważ dokładnie nad tym głosowano w czwartek w Luksemburgu, minister spraw wewnętrznych Ivan Šimko jako pierwszy ogłosił, że jest za.
Słowacja nie jest jednak zainteresowana tą dyskusją. Wolałby mówić o tych obowiązkowych kwotach io tym, jak bardzo ich nie chce. Ale tutaj napotyka problem. Krzyczeli tak bardzo, że nawet nie chcieli o nich słyszeć, że właściwie przestali o nich mówić.
I tak partie polityczne i portale dezinformacyjne stworzyły własną rzeczywistość. Takiej, w której kwoty nadal stanowią zagrożenie i trzeba z nimi walczyć.
Minister Šimko został więc w Luksemburgu.
Nieprzejezdne lub zamknięte
Šimko twierdzi, że zrobił to, ponieważ oficjalny rząd ma ograniczone uprawnienia, a propozycja jest „politycznie nieprzenikniona” dla Słowacji. Wydaje się, że jeśli minister ma prawo wstrzymania się od głosu, pozostali ministrowie normalnie głosują w Radzie UE, a on zamierzał głosować dopiero dzień temu, to jeszcze można znaleźć takie uprawnienie.
Bardziej interesującą kwestią jest sama niezdolność polityczna. To prawda, że w ostatnich dniach Słowacja jest zszokowana ceną, jaką musi zapłacić za odrzuconego migranta. Cóż, jeśli opłacanie wyższego standardu życia i usług migrantom na Zachód wydaje się dobrym planem ekonomicznym, musimy również przygotować się na zachodnią cenę.
Ale czy propozycja była naprawdę politycznie niezrównoważona? Kiedy zawierał dokładnie to, co Słowacja, Węgry i Polska zawsze chciały oznaczyć?
Może wystarczy spróbować sprowadzić rozmowę z powrotem na ziemię. Nie zamykaj drzwi przed sobą i nie udawaj, że są nie do przejścia.
Komu jesteśmy winni pomoc?
Gra skonfigurowana w ten sposób nie miała obsługiwanej przez nas wersji umowy transferowej. Obawiam się, że gdyby została przyjęta umowa migracyjna, która stwierdza, że Europa odrzuca międzynarodowe prawo azylu i zamyka się na zawsze na potrzebujących, Słowacja nie głosowałaby za nią. Chęć walki z dyktatem Brukseli przeważa ponad wszystko.
W innych częściach Europy zaobserwowano, że w praktyce polityka imigracyjna zaczyna się do tego zbliżać. Imigranci są zawracani na granicach, zawracani na niewygodne łodzie na międzynarodowych morzach. Znajdźmy sposoby, aby jak najszybciej zwrócić je tam, skąd przybyły.
Istnieje rzeczywistość, w której Słowacja debatuje, w jaki sposób i komu jest winna pomoc. O tym, ile na świecie przybywa ofiar klimatu i wojen. O tym, czy równie wartościowi ludzie urodzili się na innych kontynentach i co to znaczy urodzić się w bezpieczniejszym kraju.
Od ośmiu lat wiemy, że to nie jest rzeczywistość, w której żyjemy. Dziś zdajemy sobie sprawę, że nie żyjemy w żadnej rzeczywistości.

„Total twitterowy guru. Maven zombie. Myśliciel przez całe życie. Hardcore alkoholowy ninja. Przyszły idol nastolatków”.


