Wyjazd do Chorwacji zakończył się tragicznie dla co najmniej 12 Polaków. Autobus rozbił się na autostradzie w kierunku Zagrzebia w sobotę rano (6 sierpnia). Kierowca prawdopodobnie zasnął podczas jazdy.
Siedem minut przed katastrofą wszystko wydawało się być w porządku. Kamera przemysłowa sfilmowała autobus z pielgrzymami na autostradzie. Pojazd jechał zgodnie z przepisami i nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedię.
Jak podaje portal chorwacka policja polsatnews.pl, powiedział, że w wypadku zginął również polski kierowca. Śledczy badają stan autobusu, oczekiwane są też wyniki sekcji zwłok kierowcy, które mogą dać odpowiedź na pytanie o stan zdrowia kierowcy tuż przed wypadkiem.
Dokładna przyczyna wypadku nie jest jeszcze znana. Nieoficjalnie współpracują z wersją, w której kierowca prawdopodobnie zasnął za kierownicą.
Autobusem podróżowali także księża i zakonnice
Chorwacki minister spraw wewnętrznych Davor Božinović poinformował, że w polskim autobusie znajdowały się 44 osoby – 42 pasażerów i dwóch kierowców. Wśród pasażerów było także trzech księży i sześć zakonnic.
Organizator wycieczki musiał siedzieć w autobusie z pielgrzymami. W końcu nie mógł podróżować z powodu niefortunnego wydarzenia w rodzinie. Jego matka zmarła i musiał zorganizować pogrzeb. Teraz czeka go kolejna tragedia. „Miałem do nich dołączyć później, miałem już bilet” – zdradził.
Na miejscu wypadku interweniowali także polscy policjanci, którzy od dłuższego czasu pracują w Chorwacji. We współpracy z lekarzami i psychologami udzielali również poszkodowanym informacji o stanie ich bliskich. Jednocześnie pomagali w tłumaczeniu danych osobowych z dokumentów znalezionych w autobusie.
Ze względu na stan ciał ofiar i niemożność jednoznacznej identyfikacji konieczne było pobranie i zabezpieczenie odcisków palców. Tożsamość 12. ofiary była jasna tylko z faktu, że osoba była przypięta pasami do siedzenia kierowcy.

„Zagorzały miłośnik zombie. Praktyk mediów społecznościowych. Niezależny przedsiębiorca. Subtelnie czarujący organizator”.
