Polska prokuratura twierdzi, że Polska nie jest bazą sabotażystów gazociągu Nord Stream

WARSZAWA – Nie ma dowodów na to, że podstawa organizacyjna ubiegłorocznego sabotażu gazociągów Nord Stream 1 i 2 na Morzu Bałtyckim znajdowała się na terytorium Polski. Poinformowała o tym w czwartek polska prokuratura, odrzucając spekulacje jakoby napastnicy planowali eksplozje z Polski. Informuje Reuters.

Według prokuratury nie ma też bezpośrednich dowodów na to, że w sabotażu brał udział 15-metrowy jacht rekreacyjny Andromeda. „Twierdzenie, jakoby Polska była bazą działań sabotażu gazociągu Nord Stream, nie jest oparte na prawdzie i nie znajduje oparcia w dowodach śledztwa” – dodał. – poinformowała Prokuratura Generalna RP. Dodała, że ​​w sabotażu nie brał udziału żaden obywatel Polski.

Niemcy zbadali sprawę

„Wall Street Journal” jako pierwszy doniósł o Polsce jako o potencjalnej bazie dywersantów. Sprawę zajęli się następnie niemieccy śledczy, którzy zrekonstruowali także dwutygodniowy rejs Andromedy. Wykorzystując dane ze sprzętu radiowego i nawigacyjnego Andromedy, telefonów satelitarnych i komórkowych oraz kont e-mailowych ustalono, że jacht zboczył z kursu i wpłynął na polskie wody.

„Śledczy ustalili, że podczas (12-godzinnego) pobytu „Andromedy” w polskim porcie na pokład „Andromedy” nie załadowano żadnego ładunku. W tym samym czasie załoga jachtu została sprawdzona przez ochronę. Granice Polski.” dodała prokuratura. Jak podała „Rzeczpospolita”, na pokładzie „Andromedy” znajdowało się sześć osób z bułgarskimi dokumentami podróży.

Frederick Howe

„Irytująco skromny fan Twittera. Skłonny do napadów apatii. Gracz. Certyfikowany geek muzyczny. Twórca. Zapalony odkrywca. Student-amator”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *