Pijany strażnik najwyraźniej zapomniał otworzyć schron w Kijowie. Zginęły trzy osoby

Wśród ofiar jest dziewięcioletnie dziecko.

Tekst został pierwotnie opublikowany na stronie internetowej Washington Post.

Kiedy w czwartek o godzinie 2:49 w stolicy Ukrainy rozległ się alarm przeciwlotniczy, Jarosław Riabczuk, jego żona i córka pospieszyli do najbliższego znanego im schronu – w klinice medycznej naprzeciwko ich budynku.


Kontynuacja artykułu pod reklamą wideo

Kontynuacja artykułu pod reklamą wideo

Jednak tego ranka drzwi kliniki były z jakiegoś powodu zamknięte.

Riabczuk powiedział, że grupa 10 rodzin z dziećmi waliła w ciemności rękami i nogami w drzwi, prosząc o wpuszczenie. Pobiegł na drugą stronę budynku, aby znaleźć inne wejście. Potem nastąpił wybuch.

Ukraińska obrona powietrzna przechwyciła atak, a siła ładunku wybuchowego była na tyle duża, że ​​wybiła okna w pobliskich budynkach mieszkalnych. Gruz spadał wokół kliniki.

„To był bałagan. Moja córka krzyczała. Wszyscy krzyczeli” – opisał Riabchuk. – Miałem nadzieję, że to nie moja żona.

„Próbowałem jej pomóc” – dodał – „ale było za dużo krwi”.

Jego żona, 33-letnia Natália Belchenkova, była jedną z trzech osób zabitych w czwartkowym porannym ataku, który jest jednym z najbardziej śmiercionośnych ataków w stolicy w ostatnim czasie.

Jak podała kijowska policja, kolejną ofiarą było dziewięcioletnie dziecko, a śmierć nastąpiła, gdy kraj przygotowywał się do obchodów Międzynarodowego Dnia Dziecka. Co najmniej 12 innych osób zostało rannych – poinformowała policja.

Widoczne ślady zatrucia

W ostatnich tygodniach Rosja przeprowadziła nieustanne naloty na Kijów, najwyraźniej starając się osłabić lub zniszczyć jego obronę powietrzną przed spodziewaną ukraińską kontrofensywą.

Systemy obrony powietrznej, z których wiele zostało przekazanych przez kraje zachodnie, umożliwiły Ukrainie udaremnienie większości tych ataków i ochronę miasta. Ukraińska armia poinformowała również, że zniszczyła dziesięć rakiet wystrzelonych w kierunku stolicy w czwartek rano.

Ale czwartkowe zgony przypominają o rosnącym niebezpieczeństwie na niebie nad Kijowem w miarę eskalacji napięć przed potencjalnie przełomowym momentem w wojnie.

Atak nastąpił dwa dni po ataku drona w Moskwie, który uszkodził dwa budynki mieszkalne – pierwszy atak na cywilną część rosyjskiej stolicy od Władimir Poutyn rozpoczęła brutalną inwazję na Ukrainę ponad rok temu.

Czwartkowy atak wywołał również pytania o dostęp do schronów dla mieszkańców Kijowa, zwłaszcza tych, których budynki nie są podpiwniczone. Burmistrz Kijowa Witalij Kliczko powiedział w telegramie, że specjaliści miejscy badają, dlaczego rodziny nie mogą iść do piwnicy kliniki.

Kliczko powiedział, że za prowadzenie schroniska odpowiadają kierownicy placówki medycznej i okręgu. „Wszelkie decyzje dotyczące postępowania osób odpowiedzialnych zostaną podjęte dzisiaj i natychmiast” – powiedział. Wezwał również urzędników we wszystkich częściach stolicy do „natychmiastowego sprawdzenia wszystkich schronów”, aby upewnić się, że są dostępne i funkcjonalne.

Lokalny prokurator Anton Jefimow powiedział ukraińskiej telewizji Suspilne, że władze badają bezpieczeństwo kliniki w związku z zarzutami, że dozorca był pijany w czasie nalotu. Lokalny mieszkaniec powiedział, że po wybuchu obudził ochroniarza w schronie i był wyraźnie pijany.

Riabchuk powiedział, że schronisko było zwykle otwarte w nocy i dostępne dla rodzin z pobliskich budynków mieszkalnych, takich jak ich.

„Nie rozumiem, jak to się mogło stać” – powiedział, stojąc przed kliniką w dzielnicy Desnansky w Kijowie w czwartek rano, zaledwie kilka godzin po ataku. Jego dżinsy i torebka żony, którą miał przy sobie, wciąż były poplamione krwią. „Wszystko sprowadza się do zaniedbania”.

Bezsenne noce w Kijowie

Do tej pory jego sąsiedzi i przyjaciele zmiatali szyby z rozbitych okien budynku. Mieszkańcy wrócili do domów, aby obejrzeć szkody. Organy ścigania zamknęły klinikę i przykryły ciało, gdy weszło.

„Nawet moja żona zrozumiała, że ​​po tych wszystkich atakach w każdej chwili może dojść do kolejnego” – powiedział Riabczuk.

Dla mieszkańców Kijowa, przyzwyczajonych do nieprzespanych nocy pod przerażającymi eksplozjami, wszystko działo się znacznie szybciej niż zwykle. Od dźwięku alarmu do pierwszej eksplozji minęło zaledwie kilka minut.

Bogdan Pomaz, 32-letni trener pływania dzieci, szybko ukrył się wraz z żoną i synkiem w korytarzu najbardziej oddalonym od okien swojego mieszkania. Dwie małe eksplozje doprowadziły do ​​wielkiej eksplozji, a rodzina Pomaza postanowiła uciec do piwnicy kliniki.

Kiedy Pomaz pobiegł do kliniki, zobaczył kilka osób leżących na ziemi przed wejściem. Przewrócił żonę i syna i szybko pomógł udzielić pierwszej pomocy jednej z rannych kobiet.

Poprosił mężczyznę o pasek do użycia jako prowizoryczna opaska uciskowa, ale mężczyzna wręczył mu prawdziwą opaskę uciskową.

Riabczuk powiedział, że podczas eksplozji widział dziecko biegnące w kierunku wejścia do kliniki. Jej córka wydawała się być chroniona przez dwie kobiety, które popchnęły ją za róg budynku.

Gdy stał i patrzył kierunek w klinice sąsiad obok niego płakał. Wskazała na córkę mężczyzny, która była świadkiem całego napadu. „Jak wyjaśnisz jej córce, dlaczego zmarła jej matka?”, zapytała kobieta.

Miles Hersey

„Całkowity ekspert w dziedzinie muzyki. Badacz Twittera. Miłośnik popkultury. Fanatyk telewizji przez całe życie”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *