Najpierw zostali zastrzeleni, a potem przeszli przez czołg. Twarde historie o przybyciu Rosjan do ukraińskich wsi (reportaż)

Według legendy w tym mieście warzono kiedyś dobre piwo. Dlatego nazywa się Browary, co w języku ukraińskim i angielskim przypomina nazwę browaru.

Dziś to około 100-tysięczne miasto na obrzeżach Kijowa (tylko most na lewym brzegu Dniepru, liczne blokady drogowe i kilka korków) jest jednym z militarnych celów Putina.

A poza jej granicami, choć ukraińskie media niewiele o tym mówią, są wsie okupowane przez rosyjskich okupantów.

Wideo: Zelenskyj: Mam dziś dobrą wiadomość, Irpiň został wydany (z napisami)

Przerażające historie o rosyjskich żołnierzach

Dwie emerytki – Raisa z Bobryka i Lena Velyka z Dymerki – opowiadają, jak były zajęte przed ratuszem. Wioski, które są tuż za rogiem, ale teraz nie można do nich dotrzeć. Ukraińscy żołnierze nie przepuszczą cię przez punkt kontrolny. Tylko w oddali słychać ciężką artylerię.

W tej chwili największe walki toczą się o Donbas, ale nie można powiedzieć, że za Kijowem nie ma pokoju.

Historie opowiadane przez Lenę i Raisę są przeznaczone tylko dla silniejszych postaci.

„Kiedy usłyszeliśmy, że przybyli, wyszliśmy. Tak powinno być najlepiej, wtedy nie powinno się strzelać” — opisuje przybycie armii Putina do jej wioski w marcu. Nieśli dużo sprzętu – od czołgów, przez transportery opancerzone, po systemy rakietowe.

„Od razu zajęli nasze podwórko i zaczęli prosić nas o jedzenie. W najlepszym razie zaczęli rabować sklepy, głównie w poszukiwaniu alkoholu, zabierając telefony komórkowe i kosztowności. Po prostu rabunki” – mówi Raisa.

W jego wiosce przestał działać prąd, odcięto internet i pojawił się problem z wodą. Czasami żołnierze zaczynali strzelać to tu, to tam, gdy nie znaleźli nic ciekawego. Gdy tylko powstał korytarz humanitarny, szybko go opuścił. Podejrzewa, że ​​wśród rosyjskich żołnierzy byli też Białorusini. „Mieli czarne mundury” – mówi.

Ślady rosyjskich pocisków. Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
Miroslava, ur. 28 marca 2022 r. Zdjęcie N – Vladimír Šimíček

Dyktator Białorusi Alaksandr Łukaszenka twierdzi, że jego armia nie wypowiedziała jeszcze wojny Ukrainie, tylko przechodzi przez nią armia rosyjska, której zapewnił cały komfort logistyczny do inwazji na sąsiedni kraj.

Po chwili wahania udziela wywiadu także Lena, której oczy natychmiast napełniają się łzami. – Zabrali wszystko, co wartościowe. Mówili, że właściwie powinniśmy się cieszyć, że przyszli, bo po nich będzie jeszcze gorzej – wspomina przybycie rosyjskich żołnierzy do Wielkiej Dymerki.

„Bardzo się baliśmy” – mówi Lena, kiedy w jej wiosce rozstrzeliwano pierwsze ofiary, którym nie pozwolono pochować na cmentarzu. „Musieliśmy je zakopać na podwórku” – mówi, ocierając łzy.

Raisa opowiada, jak żołnierze Putina przejeżdżali czołgiem po swoich ofiarach. Nie mam możliwości zweryfikowania tego, co mówią, ale nie mam powodu sądzić, że zmyślają.

Obaj emeryci śpią teraz u znajomych w Browarach i nie planują opuszczania Ukrainy. „Tu się urodziliśmy i tu zostajemy. Jesteśmy Ukrainkami” – mówiły zmęczonym głosem.

Mirosława. Wojenna dziewczyna

Tego dnia znów słyszę podobne zdanie. W miejscowym szpitalu w Browarach, do którego w ostatnich dniach przywieziono rannych żołnierzy z frontu. „Te dni są jednak spokojniejsze, dziś odesłaliśmy ostatnich żołnierzy” – mówi traumatolog Siergiej.

Cieszy się w części, w której znajduje się oddział położniczy. Nowe dzieci rodzą się nawet w warunkach bojowych, a czasem bezpośrednio w schronie przeciwbombowym. Tego dnia Olenie urodziła się dziewczynka.

„Dałam jej na imię Miroslava, aby uczcić pokój” – mówi Olena, 24-letnia fryzjerka, której mąż jest żołnierzem. Kiedy wybuchła wojna, dosłownie uciekał przed bombami w Winnicy, która znajduje się w centralnej części Ukrainy.

„Żołnierze zabrali mnie w bezpieczne miejsce” – mówi Olena. Uśmiecha się i patrzy na dziecko śpiące spokojnie obok niej na pierwszym piętrze. „Wygląda na to, że dobrze śpi” — śmieje się Olena. Wygląda na bardzo zadowoloną z dramatycznych tygodni, przez które przeszła.

Olena i nowo narodzona Miroslava. Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
Maria nie odejdzie. „Tu się urodziłem, tu zostanę”. Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
W podziemnym schronie. Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
Walentynki. Zdjęcie N – Vladimír Šimíček

To samo dotyczy Valentiny, która ma jutro spotkanie. Spodziewa się chłopca i przygotowała dla niego imię, David.

Od początku wojny na Ukrainie wszystko się zmieniło w oddziale położniczym rozłożonym na pięciu piętrach. „Z powodu ataków rakietowych musieliśmy wszystko znosić na dół” – mówi Maria Romanovna, kierownik działu, pokazując nam wysprzątane i wypolerowane pokoje przeznaczone dla par. Ale są puste.

Razem z nim przechodzimy do podziemnej części szpitala, gdzie ścielone są łóżka i łóżka porodowe. – Już rodziliśmy tutaj w czasie alarmu przeciwlotniczego. Brzmi to okropnie, ale uważamy to za fakt – mówi Maria. Ona też się śmieje i głaszcze kota, który zadomowił się pod ziemią na jednym z łóżek między postrzępionymi ścianami.

„Tu się urodziłem i tu zostanę, jestem Ukraińcem” – mówi, to zdanie już raz tego dnia usłyszałem i od razu w Browarach rozbrzmiewają syreny.

To było piekło, mówi lekarz

Ukraińskie media mówią głównie o sukcesach militarnych. Tego samego dnia, w którym urodziła się mała Mirka, wyzwolone zostało miasto Irpiń, w którym działy się straszne rzeczy. Ale miejscowi nadal nie mogą wrócić, ponieważ jest to zbyt niebezpieczne, a siły rosyjskie mogą ich ponownie zaatakować.

Tak przynajmniej twierdzą oficjalne źródła ukraińskie.

Niewiele mówi się o tym, co początkowo wydarzyło się w jednej z baz wojskowych pod Kijowem. Będzie nam tam towarzyszył lekarz wojskowy. „Mów mi doktorze”, mówi, gdy pytamy go o imię, i prowadzi nas przez apokalipsę wywołaną przez rosyjskie pociski.

Po inwazji rosyjskiej. Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
Zdjęcie N – Vladimír Šimíček

Przechodzimy przez spalone zbombardowane budynki, które straciły kilka pięter, przechodzimy obok spalonych samochodów i nawet nie śmiemy zgadywać, ile ofiar pochłonął ten atak. Ukraińcy codziennie publikują liczbę ofiar po stronie rosyjskiej, ale o swoich milczą.

„To było piekło” – mówi lekarz. Na ramieniu ma naszywkę z popularnym hasłem wojennym, które Putin głosił Ukraińcom: Rosyjski okręt wojenny go nach**j.

Andrij towarzyszy nam do Browarów, o których mówi się, że piwo stało się kiedyś sławne. „Dobra wiadomość jest prawdziwa, o złej się nie mówi” – ​​mówi.

Ukraińska armia ma dobre imię po miesiącu wojny. Na razie walczy z Goliatem.

Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
Zdjęcie N – Vladimír Šimíček
Zdjęcie N – Vladimír Šimíček

Jednak według Andrija niektóre rzeczy działają dziwnie. – Kiedy zgłosiłem się na wojnę, mówiąc, że jako były policjant umiem pracować z bronią, nie zostałem przyjęty. Zabrali jednak starca, który nie trzymał broni długo. Nie rozumiem, jaki oni tu mają system” – zastanawia się Andrij, który w tym tygodniu wraca do służby w policji.

Zaczyna patrolować w Kijowie, ale chciałby stopniowo docierać tam, gdzie jest najgorzej – do Irpiň, Hostomeľ lub Buča. – Znam to dobrze – mówi bez przesady. Obecnie mieszka w domu swoich rodziców w Browarach, ale jego dom jest w Hostomlu. Więc miał. Według zdjęć, które pokazuje nam na swoim telefonie komórkowym, jest doszczętnie spalony po walce o pobliskie lotnisko.

W browarskim przedszkolu spotykamy dzieci uchodźców z pobliskich wiosek, które były okupowane przez rosyjskich żołnierzy. Wśród nich jest jedenastoletnia Kata.

– Nasz dom spłonął – mówi spokojnym głosem. „Wojna zabrała mi dom” – napisał 7-letni Igor na obrazie, który wisi w pobliskim szpitalu.

Podobnie jak babcie, zastanawiam się, jak spokojnie te dzieci podchodzą do wojny tak radykalnie w swoim życiu.

Wraz z innymi młodszymi koleżankami nauczycielka opiekuje się nimi w przedszkolu. A na placu zabaw maluchy bawią się na huśtawce. Pytam, jak się nazywają, jak się mają, ile mają lat. Wszystkie dzieci radośnie odpowiadają.

Mała dziewczynka w wieku około czterech lat jest cicha i wygląda na smutną. I po raz pierwszy tego dnia czuję, że to rozumiem.

Ida Richards

„Total twitterowy guru. Maven zombie. Myśliciel przez całe życie. Hardcore alkoholowy ninja. Przyszły idol nastolatków”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *