Polska stała się kluczowym przystankiem w podróży migrantów do Niemiec – podała niemiecka telewizja publiczna ARD.
Zdjęcie: SITA/AP, Cecylia Fabiano
Oficer armii zamyka bramę wjazdową i ośrodek recepcyjny dla migrantów na sycylijskiej wyspie Lampedusa w południowych Włoszech, sobota, 16 września 2023 r. Tysiące migrantów i uchodźców wylądowało w tym tygodniu na włoskiej wyspie Lampedusa po przepłynięciu Morza Śródziemnego w małych, niezdatnych do żeglugi łodziach z Tunezji, które zalały władze lokalne i organizacje humanitarne.
O szóstej rano mieszkańcy ogłosili pierwszych uchodźców, w pobliżu zagrody dla koni przebywało osiem osób, przemytnik już wyszedł. Policja ściga ośmiu młodych Syryjczyków i zabiera ich na komisariat. W południowej Brandenburgii, niedaleko granicy niemiecko-polskiej, rozpoczyna się normalny dzień pracy policjantów. Wciąż napływają nowe telefony dotyczące innych grup migrantów.
Do południa na placówce doliczą się 108 przypadków nielegalnego przekroczenia granicy. Policja codziennie zdaje sobie sprawę, że sytuacja się zmieniła. Polska stała się kluczowym przystankiem w podróży migrantów do Niemiec – podała niemiecka telewizja publiczna ARD.
Od dwóch lat liczba nielegalnych wjazdów do Niemiec szybko rośnie. W ciągu jednego miesiąca niemiecka policja odnotowała ponad 10 000 przypadków osób przybywających do kraju bez niezbędnych dokumentów i wiz. W ubiegłym roku w ciągu miesiąca nie udało się zebrać nawet połowy tej sumy. I zmieniło się coś jeszcze: głównym miejscem straży granicznej nie są już przejścia z Austrią, ale z Polską. Źródła bezpieczeństwa mówią, że liczby te zawsze rosną jesienią, ale w tym roku jest to zjawisko bezprecedensowe. Saksoński minister spraw wewnętrznych Armin Schuster z konserwatywnej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) już mówi o „prawdziwym kryzysie migracyjnym”.
Powodem jest to, że Polska stała się kluczowym przystankiem na drodze migrantów do Niemiec. Z jednej strony szlak bałkański przesunął się w stronę Polski, z drugiej Rosji, która wraz z Białorusią w dalszym ciągu wysyła migrantów do UE. Nie jest jeszcze jasne, czy polska sprawa dotycząca przyznawania wiz w zamian za łapówkę w trybie przyspieszonym i bez odpowiedniego sprawdzenia przeszłości ma jakikolwiek wpływ na tę kwestię.
Ucz się więcej Fala migracyjna nie ustaje. Niemcy w dalszym ciągu rozważają kontrole graniczne z Czechami i Polską
Szlak bałkański, którym większość migrantów dociera do Niemiec, rozpoczyna się w Turcji i prowadzi do celu nie przez Austrię, ale przez Polskę. Jak wynika z informacji rozgłośni radiowych WDR i NRD oraz gazety Süddeutsche Zeitung, z wywiadów pracowników Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) z osobami ubiegającymi się o azyl wynika, że do Polski przybywają głównie Syryjczycy, ale częściowo także w Republika Czeska. Republiki przez Serbię, Węgry i Słowację.
Środowiska bezpieczeństwa podają różne powody uzasadniające zmianę szlaku bałkańskiego. Kontrole graniczne między Austrią a Niemcami wywierają wpływ. Migrantów udających się do Niemiec zniechęca także fakt, że Austria podchodzi do rejestracji z większą niż dotychczas ostrożnością. Pewną rolę odgrywa także sytuacja na granicy z Chorwacją, co prowadzi do doniesień, że od lat policja wypycha uchodźców z granicy.
Ucz się więcej Strach przed migrantami na Kysuciu: codziennie jeżdżą tam pełne autobusy, terenu pilnuje jedynie dwóch policjantów
W związku z tym utworzono objazd przez Serbię, Węgry i Słowację w kierunku Polski, chociaż niektórzy migranci „kierują się” na Słowację i udają się do Niemiec przez Czechy. Anonimowi urzędnicy ds. bezpieczeństwa twierdzą, że władze w krajach położonych wzdłuż szlaku bałkańskiego nie są zainteresowane rejestrowaniem migrantów, ponieważ byliby wówczas odpowiedzialni za ich wnioski o azyl. Zorganizowane grupy przemytników działają w różnych miastach północnej Serbii i najechały całe odcinki szlaku bałkańskiego. Migracja to także biznes. Przemytnicy starają się zawierać najlepsze oferty i znajdować nowe trasy.
Oprócz szlaku bałkańskiego do Polski przybywają migranci z Białorusi. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Brandenburgii około połowa osób przebywających w ośrodkach recepcyjnych przybyła obecnie do UE przez Moskwę i Mińsk. Wielu z nich posiadało wizy rosyjskie lub białoruskie i przez długi czas przed wyjazdem mieszkało w Turcji, Iranie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
„Tę podróż można zarezerwować łącznie z biletem, wizami do Rosji i Białorusi oraz późniejszym przemytem” – podało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Brandenburgii. Ponieważ jest to kosztowna podróż, migranci odpłacają ją przemytnikom po przybyciu do kraju docelowego, na przykład w formie świadczeń socjalnych.
Od 2021 r., kiedy Moskwa użyła migrantów jako broni przeciwko UE, funkcjonariusze bezpieczeństwa uważnie obserwują Rosję. Twierdzą jednak, że za obecną presją migracyjną nie widzą Rosji. Władze rosyjskie nadzorują jednak wydawanie wiz i w połowie ubiegłego roku złagodziły zasady. Jednocześnie na tym szlaku powstał także „biznes migracyjny”, można więc powiedzieć, że przestępczość i polityka idą w parze.
Nieco mniej osób wybiera jednak bezpośrednią trasę z Białorusi do Polski, co z pewnością ma związek z masowym rozmieszczeniem polskiej straży granicznej, której obrońcy praw człowieka zarzucają naruszenie prawa. Polski rząd stwierdził, że napływ migrantów z Białorusi jest coraz bardziej zorganizowany i lepiej ukryty. Polacy oskarżają Białoruś nie tylko o sprowadzanie migrantów na granicę, ale także o zapewnienie narzędzi do niszczenia płotu granicznego lub kamieni, które następnie rzucane są w polskich funkcjonariuszy policji.
Napięcia na granicy polsko-białoruskiej doprowadziły do powstania objazdów: na północ przez Litwę i na południe przez Ukrainę do Polski. Według niemieckich funkcjonariuszy bezpieczeństwa Białoruś nadal przez pewien czas pozostawia przemytnikom wolną przestrzeń na niektórych odcinkach granicy.
To, że Rosja i Białoruś w dalszym ciągu wykorzystują migrację jako broń hybrydową, wynika także z analizy ryzyka przeprowadzonej przez europejską agencję graniczną Frontex. Według niej prawdopodobieństwo takiego zdarzenia rośnie. Moskwa ma także sojuszników na południowej granicy UE. Mogą działać tak, jak chcą ich partnerzy w Rosji i wywierać presję na granice Dwudziestu Siedmiu ze strony innych stron.

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.
