Być może obecni pracownicy biura informacji miejskiej w Popradzie zaprzeczają i twierdzą, że bez korony Poprad osiągnąłby rekordową liczbę zwiedzających. To względne stwierdzenie, biorąc pod uwagę tylko bardzo krótki fragment historii. Jednak rzeczywistość jest inna.
Osobiście należę do pokolenia, które w Popradzie przeżywało prawdziwe rekordy frekwencji. W latach 70. studiowałem turystykę i towarzyszyłem rosyjskim i niemieckim turystom w jednym kawałku na wakacjach. Ci pierwsi byli chętni do turystyki zakupowej i usatysfakcjonowani zakupem „dywanów perskich” słowackiej produkcji, podziwiali piękno słowackich jaskiń. Ci ostatni z pasją wspinali się po górach i podziwiali piękno Tatr. W centrum miasta nie było centrum handlowe Forum, ale przeor, centrum Popradu nie wyglądało tak udekorowane przez cały rok, ale w wielu sklepach było wystarczająco dużo, aby zadowolić uczestników „turystyka zakupowa”którzy przyjeżdżali do Popradu nawet z odległego Władywostoku, często „pociągami Družba” organizowanymi przez Čedok z Prahy Trust…
W tym czasie Poprad mieszkali przybysze z Tatr Wysokich. Nazywano to jego „drzwiami wejściowymi”.
Hotel Gerlach, wybudowany w 1968 roku, stopniowo traci swój urok. Więc go znalazła nasza „słodka”, która wzbudziła zainteresowanie wielu grup ciekawskich gości. Poprad przywitał ich w 1991 roku otwarciem Hotelu Satel, do którego wysłałem – jako dyrektor biura podróży przyjazdowych, z wdzięczności mojemu rodzinnemu miastu, ale także słynnemu hotelarzowi inż. Odložilík, pierwsze grupy w rozwiniętej gospodarczo zachodniej części Europy. Sprawdziłem, że Spisz, z takim miastem jak Poprad, może być ciekawie przetworzony, a następnie sprzedany nawet na wymagających rynkach zagranicznych… Trzy lata później zaczął działać hotel Poprad. Jednak konsekwencje podróży Vladimíra Mečiara z narodowym powołaniem zaczęły być powoli odczuwalne… a liczba osiągnięć w turystyce spadła.
Stopniowo, w szczególności dzięki Aqua City Poprad, do miasta powrócili nowi turyści, tym razem głównie z Polski i Czech, którzy szukali niższych kategorii noclegów, których liczba gwałtownie rosła.
Ale co jest zaskakujące Od upadku żelaznej kurtyny Popradowi nie udało się szkolić młodych profesjonalistów dla branży turystycznej. Nie chodzi tu o zawodową młodzież dla hotelarstwa i gastronomii (Kieżmark historycznie przoduje w tej dziedzinie), ale o sferę handlu usługami turystycznymi i zarządzanie rozwojem turystyki, za co odpowiada gmina. Turystyka to wieloaspektowa i często wymagająca praca, ponieważ trzeba ciężko pracować, podczas gdy inni lubią podróżować i odpoczywać. Jednocześnie sukces w dziedzinie usług w dużej mierze zależy od jakości pracy ludzkiej – a także zaawansowanego kunsztu. Poprad ma w tej dziedzinie sporo do nadrobienia.
Poprad ma doskonałą lokalizację jako węzeł komunikacyjny. Czy to w transporcie kolejowym czy autobusowym. Posiada również międzynarodowe lotnisko! Nie bez powodu Poprad nazywany jest „bramą do Tatr Wysokich”. Ale to nie wszystko. Poprad może stać się „bramą do Tatr”, ale wciąż musi się rozwijać.
Tatry są nie tylko wysokie. Jest też Western, Belianske i Nízke – pod względem położenia ich północna część. Tatry rozciągają się na Polskę! Jeśli jednak gość odwiedzający słowacką część Tatr chce spędzić dzień w Zakopanem i skorzystać z komunikacji miejskiej (bardziej ekologicznej niż samochód), nie ma innego wyjścia, jak skorzystać z jedynego połączenia z Popradu z wylotem o 3:40 kiedy nie miał innego wyjścia, jak wrócić z Zakopanego pojedynczym pociągiem tuż po 13:00 następnego dnia.
W ten sposób wiadomo, że Słowacja stale nadrabia zaległości w rozwoju transportu z punktu widzenia inwestycji i nie ma komu myśleć o „obiecującej przyszłości”. Taki, który nie zaszkodziłby jednocześnie środowisku. Przecież dość tych drzew w Tatrach już spadło!
Niezadowolenie izb gospodarczych w tzw „Euroregion Tatrzański” (Widzieć https://www.trend.sk/spravy/obchodne-komory-prichadzaju-navrhom-vytvorenie-medzinarodneho-subregionu-tatry a https://web.sopk.sk/view.php?cislolanku=2021011201 ) wskazuje na niedoskonałość zarządzania współpracą transgraniczną pod egidą https://euroregion-tatry.sk . Znaczenie tego ważnego dla turystyki regionu Anglicy podkreślali już na początku lat 90. Później powstało wspomniane już stowarzyszenie czerpiące środki z funduszy unijnych. Realizował mniejsze projekty, które nie miały fundamentalnego wpływu na rozwój turystyki wzajemnej, a – jak widać z powyższych raportów – nie satysfakcjonowały nawet ludzi współpracowników w izbach gospodarczych, bo nie stworzyły środowiska dla rozwoju transgranicznej polsko-słowackiej wzajemnej działalności gospodarczej. Paradoks polega na tym, że do tego stowarzyszenia należy także miasto Poprad. Nie wiemy jak do tej pory miasto ocenia efektywność współpracy. Dlatego nie wiemy nawet, kiedy Euroregion Tatry stanie się funkcjonalny i użyteczny dla rozwoju turystyki wzajemnej (np. w zakresie sportu na skoczniach narciarskich) w celu stworzenia „złożonego międzynarodowego subregionu Tatry”, w w którym miasto Poprad – nawet pozornie na swoim międzynarodowym lotnisku – może odegrać ważną rolę.
Poprad ma realną szansę na dobre ręce perspektywa oferowana przez „Poprad – miasto sportu”. Dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia, co wskazuje, że jeśli będziemy inteligentni (w sensie inteligentnych) w Popradzie, wkrótce będziemy mogli zbudować biuro podróży dla młodzieży, które mogą początkowo realizować szkolne wymiany organizowane w ramach programu Erasmus+, a także działania młodzieżowe w ramach programu „Młodzież w działaniu”, również bezpośrednio wspieranego przez UE! Gdyby zaangażowani byli uczniowie tej szkoły, z czasem miasto Poprad stałoby się ekspertami zdolnymi do organizowania najważniejszych wydarzeń sportowych, jakich oczekuje Poprad. Młodzi ludzie to lubią, spieszcie się do pracy! Dla własnej przyszłości w mieście Poprad.
Zamiast przedsiębiorców z branży turystycznej, którzy świadczą (ostrożnie, nie organizując, jak CK czy CA) usługi turystyczne dla turystów krajowych lub zagranicznych, pomyślałbym o założeniu lokalnej organizacji – stowarzyszenia turystycznego miasta Poprad. Czemu? Porozmawiamy o tym w następnym blogu.
(blogerka od 50 lat działa na polu turystyki w kraju i za granicą – głównie na stanowiskach kierowniczych)

„Zagorzały miłośnik zombie. Praktyk mediów społecznościowych. Niezależny przedsiębiorca. Subtelnie czarujący organizator”.
