Rosyjskie Ministerstwo Obrony oskarżyło armię ukraińską, że podczas wizyty sekretarza generalnego ONZ António Guterresa na Ukrainie chcą przeprowadzić „prowokację na dużą skalę” w elektrowni Zaproža, która może doprowadzić do wypadku jądrowego.
Poinformowały o tym rosyjskie media. Moskwa twierdzi, że możliwy wypadek może spowodować, że substancje radioaktywne dotrą do Polski, Niemiec i Słowacji, napisał Reuters. Dodała, że nie może zweryfikować rosyjskich oskarżeń.
Rosja ostrzegła też, że jeśli armia ukraińska nadal będzie bombardować fabrykę, będzie zmuszona wstrzymać swoją działalność. Kijów zaprzecza zbombardowaniu elektrowni i twierdzi, że zrobiła to Rosja, która od marca zajmuje elektrownię.
Tymczasem ukraiński minister spraw wewnętrznych Denys Monastyrskyj powiedział, że Ukraina musi „przygotować się na wszystkie możliwe scenariusze”. Dlatego ukraińskie służby ratunkowe powtórzyły interwencję w razie wypadku w elektrowni jądrowej.
„Nikt nie spodziewał się, że rosyjskie wojska będą strzelać do reaktorów jądrowych ze zbiorników. To niewiarygodne” – powiedział minister. Dodał, że choć elektrownia jest kontrolowana przez Rosjan, to są „duże zagrożenia”.
Z powodu bombardowań, o które obie strony regularnie obwiniały się od początku sierpnia, ukraińscy pracownicy elektrowni zatrzymali jeden z reaktorów i zmniejszyli moc pozostałych dwóch, zauważa dziennik „Kommiersant”. Chociaż reaktory są chronione, a ich uszkodzenie w przypadku bombardowania jest mało prawdopodobne, uszkodzenie systemu chłodzenia lub przechowywania wypalonego paliwa jądrowego może doprowadzić do skażenia 5500 kilometrów kwadratowych, dodaje dziennik. (ČTK, TASR)

„Zagorzały miłośnik zombie. Praktyk mediów społecznościowych. Niezależny przedsiębiorca. Subtelnie czarujący organizator”.
