„Utoya”. Strzelał do nastolatków. Chciał zabić jak najwięcej ludzi. Jeden z ocalałych opowiadał o horrorze 2011 roku.

W piękny letni dzień kilkuset nastolatków było na wyspie Utoya u wybrzeży Norwegii. Nagle usłyszeli, że w Oslo, stolicy kraju, doszło do wybuchu. Potem zobaczyli mężczyznę w mundurze policyjnym. Odetchnęli z ulgą: ktoś przyszedł ich chronić. Nie wiedzieli, że to morderca przyszedł ich zabić. Był nim Andreas Breivik. Film „Utoya” odtwarza wydarzenia z 22 lipca 2011 r. W zamachu w dzielnicy rządowej w Oslo pochłonął 8 ofiar. Na wyspie z rąk prawicowych ekstremistów zginęło jeszcze 69 osób, a prawie 100 zostało rannych.

„Utoya” oczami Kai
Tragiczne wydarzenia oglądamy oczami jednego z uczestników obozu. To 18-letnia Kaja (Andrea Berntzen). Widzimy dziesiątki minut z jej życia. Najpierw taki poranek jak wiele, kłótnia z siostrą, gofry na śniadanie. Wtedy to tylko desperacka walka o życie. Trzeba biec, trzeba się gdzieś schować, strzał można oddać w każdej chwili. Widzimy napastnika polującego na bezbronne dzieci. Niektórym ludziom udało się przeżyć tylko dlatego, że udawali, że nie żyją. Sprawcą masakry był Andres Breivik, wówczas 32-letni prawicowy ekstremista. Dlaczego on to zrobił? Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Jego paranoiczny umysł uważał, że świat potrzebuje takiego szoku, w przeciwnym razie zostaniemy zalani muzułmanami.

Breivik został skazany na 21 lat więzienia, ponieważ jest to najwyższa kara przewidziana przez norweskie prawo. Odbywa się w warunkach, które można uznać za komfortowe. Do Twojej dyspozycji są aż trzy połączone ze sobą ogniwa, wyposażone m.in. wygodne łóżko, łazienka, telewizor, lodówka i komputer bez dostępu do internetu. Urozmaica monotonię więzienia, składając różne skargi, głównie przeciwko własnemu krajowi.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *