Autor jest rosyjskim dziennikarzem.
Wiele lat temu zainteresowałem się historią powstania ruchu terrorystycznego talibów. Faktem jest, że jego baza społeczna miała niewiele wspólnego z tradycyjnymi mudżahedinami, którzy walczyli z ZSRR. Mudżahedini walczyli o swoje domy, wioski, swoje adaty (często zakorzenione w tradycjach afgańskich, a nie w islamie). Byli to ludzie zakorzenieni w ziemi, z rodzinami, sąsiadami, tradycjami.
Jednak społeczne pochodzenie talibów było zupełnie inne.
Dorastali w obozach dla uchodźców – zwykle w Pakistanie – z pomocą Zachodu.
To było pokolenie włóczęgów, agresywnych i niewykształconych, bez korzeni, bez pracy.
Nie musieli pracować.
Dawano im jedzenie, żeby nie głodowały (ale to też było za darmo).
Przyszli Talibowie dorastali w strasznie zaniedbanym miejscu, gdzie trudno było nawiązywać międzyludzkie więzi, a jedyne, co ich łączyło, to szkoła religijna, która nie uczyła nawet czytania i pisania. Agresywny i powierzchowny imam wyjaśnił im jednak, że to oni są wybrańcami i że cały uwodzicielski i daleki Zachód – w tym aroganccy biali ludzie, którzy tak lekceważąco rzucają do obozu żałosne jałmużny – to niewierni. I trzeba je zniszczyć.
Drugim przykładem, który chcę przytoczyć, są gangi salwadorskie, w szczególności dobrze znana organizacja MS-13, która liczy od 30 000 do 50 000 członków.
MS-13 charakteryzuje się tym, że jego członkowie są dokooptowani jako nastolatkowie i działają z niespotykaną dotąd brutalnością. Zabijanie maczetami, odcinanie kończyn, natychmiastowe represje na wszystkich członkach rodziny osoby, która zdecyduje się wystąpić przeciwko gangowi lub na biznesmenie, który odmawia opłacenia swojej „ochrony”. Rozbite rodziny. Całe autobusy eksplodowałyby, gdyby miały pecha i przyjechały z niewłaściwej części miasta. Absolutna bezkarność po zabójstwach – to terror rozpętany przez gangi zmusił prezydenta Salwadoru Bukele do wypowiedzenia im totalnej wojny. Dzięki tym zabiegom Bukele stał się bardzo popularny w swojej ojczyźnie i na zawsze zniszczył jego reputację w oczach lewicy.
Ale nie o tym teraz mówię. Czy wiesz, skąd pochodzi MS-13? Mówisz, że z San Salvador.
To nie tak. MS-13 narodził się w Los Angeles. Była to organizacja nielegalnych migrantów, którzy uciekli przed wojną domową w Salwadorze i znaleźli się (po doświadczeniu tej wojny domowej) w środku luksusowego i bogatego miasta poniżej iw konfrontacji z lokalnymi gangami. Po zakończeniu wojny około 10 000 członków MS-13 zostało odesłanych do swoich krajów – i tak to się zaczęło.
MS-13 i talibowie są doskonałymi przykładami tego, co można nazwać wtórnym barbarzyństwem.
Przez większą część swojej historii genetycznej człowiek żył w małej zbiorowości: plemieniu, klanie, klanie, wiosce lub, w skrajnych przypadkach, mieście. Znał wszystkich w swojej wiosce lub okolicy. Człowiek jest przystosowany do interakcji społecznych. Najwyraźniej ludzkość przez tysiąclecia eliminowała ze swojego środowiska nazbyt agresywne osobniki, które zagrażały pokojowi zbiorowości.
Kilkaset lat temu z każdej wsi – francuskiej, rosyjskiej, angielskiej – wypędzono agresywnego osobnika bez policji. Tak jak sztuczna selekcja wśród psów faworyzowała te, które były gotowe żyć z ludźmi, tak selekcja wśród ludzi faworyzowała te, które były gotowe do komunikowania się, do wzajemnej pomocy. Wszystkie obrzędy publiczne – festyny miejskie i wiejskie, ofiary publiczne, karnawały, procesje, religie, ofiary na ołtarzach ziemi i nieba – miały na celu zjednoczenie mieszkańców danej miejscowości. W tym samym czasie ludzie orali ziemię lub pracowali w warsztatach. Istniała próżniacza klasa uprzywilejowana, ale znajdowała się ona na szczycie piramidy społecznej, obfitowała w broń i prawa, a była nieliczna.
Pod koniec XX wieku w społeczeństwie opiekuńczym wszystko się zmieniło. W różnych miastach i krajach, czasem w osiedlach miejskich, czasem w obozach dla uchodźców, czasem na nierozpoznanym terytorium, pojawiła się wielka liczba obdartych mas ludzkich, z jednej strony nieaktywnych, az drugiej pariasów.
Przykładem są miejskie gangi młodzieżowe w Kazaniu w Rosji, zjawisko, które powstało zaraz po rozpadzie ZSRR i które jest szeroko dyskutowane w literaturze. Innym przykładem są „centralne miasta” w Stanach Zjednoczonych, którymi zwykle kieruje demokratyczny burmistrz. Poziom rozkładu społecznego, jaki obserwujemy w niektórych częściach tych miast – chodniki zaśmiecone śmieciami i strzykawkami, namioty bezdomnych, tłumy tańczące na dachach samochodów czy gang wnoszący markowe ciuchy z drogiego sklepu – jest zdumiewający . I w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że ci ludzie zachowują się „jak w czarnej Afryce”, bo w czarnej Afryce ci ludzie nigdy by się tak nie zachowywali. Każdy, kto zachowywałby się w ten sposób w tradycyjnym plemieniu, zostałby zabity, wygnany lub nazwany „czarownicą”.
Przykłady takich zbiorowisk o różnym stopniu degradacji są liczne. Strefa Gazy, wiele obozów dla uchodźców (osobiście przeraża mnie pomysł, co dokładnie wyjdzie z takich obozów dla uchodźców w Turcji i Syrii). Migranci awansowali we francuskich miastach. Zdegradowani nie-obywatele krajów bałtyckich, którym propaganda Putina próbowała zaszczepić tę samą filozofię, którą Amerykańska Partia Demokratyczna wpaja mieszkańcom „śródmieścia”: jesteśmy biedni, ale wszyscy jesteśmy nam coś winni, a my nie musimy uczyć się.
We wszystkich przypadkach mamy ten sam algorytm. Istnieje społeczność ludzi, którzy znajdują się na dole drabiny społecznej, ale żyją pełnią życia. Mają wystarczająco dużo jedzenia ze względu na obfitość wokół nich. Są jednak niższą klasą. Czują swoją niższość, a ponieważ nie mogą tego przezwyciężyć sami, próbują przezwyciężyć to jako gang: jesteśmy ofiarami systemowego rasizmu/rusofobii/kolonializmu/kapitalizmu/globalnego ocieplenia/transfobii i tak dalej, każdy jest coś winien i każdy, kto nie Nie rozpoznaje, że jest rasistą/rusofobem/kolonialistą/bezbożnikiem/ciemiężcą i tak dalej.
Sztuką jest identyfikować się z grupą społeczną i twierdzić, że przez wieki była krzywdzona.
Oczywiście jest ważne zastrzeżenie. Czytelnik może nabrać podejrzeń po wersach o społecznościach, które od wieków wyróżniały się „naprzeciw wichrzycieli”. Faktem jest, że przez wiele tysięcy lat (czasami od czasów króla Sargona z Akadu) ludzkość miała dobrze znany sposób samoorganizowania się dużych społeczności, które propagują przemoc wobec nie-członków.
To się nazywa armia. Armia.
Na starożytnym Wschodzie, w starożytności iw średniowieczu wojsko zachowywało się nie inaczej niż banda MS-13. Maksymalne okrucieństwo, wojownicze braterstwo, „Poderżnę sobie gardło dla przyjaciela”, a kto jest obcy, zabijemy go i obrabujemy. Wojna w tych społeczeństwach miała bardzo specyficzne znaczenie gospodarcze. Przynosiło to zysk i status społeczny. Zwycięzcy zostali królami i cesarzami. Ich towarzyszami broni zostali książęta, zwykli żołnierze, jeśli nie stracili życia, to przynajmniej otrzymali barany i złoto zrabowane w spalonym mieście.
Była to jedna z optymalnych strategii przetrwania, jeśli było coś do zdobycia. To tak, jak niektóre gatunki samotnych os, które albo kopią własne gniazdo w ziemi, aby się rozmnażać, albo zajmują gniazdo kogoś innego. Jak ewoluuje ich strategia, w jakich warunkach kopią gniazdo iw jakich warunkach je zajmują? Czy to predyspozycja genetyczna czy charakter terenu? Nie ma mowy. Osa kopie gniazdo, jeśli w pobliżu jest kilka gniazd. I przejmie kontrolę, jeśli będzie dużo gniazd.
W miarę jak społeczeństwo zachodnie stawało się coraz bardziej złożone, ekonomiczna użyteczność wojny malała. Wartość ekonomiczna Troi zdobytej mieczami z brązu była bardzo wysoka. A wartość ekonomiczna Bachmuta, zdobyta po pracy „absolwentów” i „słoneczników”, jest ujemna. Więcej środków przeznaczono na produkcję „absolwentów”.
W rezultacie cywilizowane narody nie prowadzą już wojen podboju, ponieważ każda wojna podboju ma ujemny zwrot ekonomiczny. Dlatego każda społeczność, która rozpocznie taką wojnę, jest skazana na degradację. MS-13 może walczyć z całym światem, a młodzieżowe gangi mogą palić samochody pod Paryżem, ale nie osiągną swojego głównego celu – zdobycia wszystkich gadżetów – ponieważ wybrali złą drogę.
Armia rosyjska jest klasycznym przykładem wtórnego barbarzyństwa. Na terytorium Ukrainy zachowuje się jak MS-13.
Wtórne barbarzyństwo to termin ukuty przez analogię do wtórnego zniewolenia. Wtórna pańszczyzna, jeśli ktoś nie pamięta, zaczęła się w krajach Europy Wschodniej (Polska, Rosja) w tym samym czasie, gdy zniesiono resztki pańszczyzny w Europie Zachodniej i rozpoczął się szybki wzrost burżuazji. Były to zjawiska bezpośrednio ze sobą powiązane. Polscy magnaci i rosyjscy bojarzy zniewalali chłopów, ponieważ mogli uzyskać od nich więcej zboża, które następnie trafiało do Europy Zachodniej i było wymieniane na nowoczesne zachodnie luksusy. Analogią takiego „wtórnego zniewolenia” były ogromne latyfundia w Ameryce Południowej czy niewolnicze Południe w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie te siedliska niewolnictwa powstały właśnie dlatego, że były osadzone w wysoce produktywnej gospodarce światowej. Pozwalały one właścicielowi latyfundiów lub dworu pozyskać drogą nierynkową pewną ilość towarów, które następnie odsprzedawał na rynku.
Podobnie wtórne barbarzyństwo nie występuje, ponieważ ludzkość się degeneruje. Wręcz przeciwnie, jak już wspomniano, powstaje w dobie samowystarczalności.
Może mieć wpływ na wiele firm i społeczności. Jej głównymi siłami napędowymi są „darmowe” zasoby, z których społeczność żyje, oraz niski status społeczny jej członków. Jego ideologią jest zawsze „zostaliśmy skrzywdzeni”. Wszyscy są nam dłużni. Wyjście społeczności ze stanu wtórnego barbarzyństwa jest niezwykle trudne, ponieważ w gospodarce światowej taka społeczność jest „globalną wioską”, z której najzdolniejsi i najbardziej przedsiębiorczy wyprowadzają się do „globalnego miasta”. Po prostu opuszczają to środowisko (jeśli jego degradacja nie zaszła za daleko) i przenoszą się do społeczności zaangażowanych w produktywną pracę. Masy pozostawionych ludzi nadal upierają się przy swoim statusie ofiar systemu, a kariery polityczne w nim nadal są możliwe tylko dzięki kłamstwom, przemocy i protekcjonalności wobec pretensji tłumu.
Tłumaczenie: J. Vasin

„Zagorzały miłośnik zombie. Praktyk mediów społecznościowych. Niezależny przedsiębiorca. Subtelnie czarujący organizator”.
