Matka Juraja, DANIELA, odczuwa ogromny ból nawet po pięciu latach: Nasz syn jest przed naszymi oczami
Zapaliła świecę, zmieniła kwiaty w wazonie. Delikatnie pogładziła portret syna na pomniku i dała mu buziaka. Zalała się łzami. Spójrz, on ma taki mały samochód Nicolasa, mój syn zawsze rysuje i coś dla niego pisze. „Tato, tak bardzo cię kochamy. Tęsknimy za Tobą,” zostawił ostatnio wyraźną wiadomość na kamieniu. – mówią płaczliwym głosem matka Juraja i babcia dziewięcioletniego wnuka.
Pięć lat temu straciłeś ukochanego syna. Jakie masz z nim wspomnienia?
„Tylko najlepsze. Był dobrym i kochającym synem. Nazywał mnie mamą. To, czego potrzebowałem, zrobił, wyposażył. Nigdy nie podniósł na mnie głosu, nigdy nie pamiętam, żeby się wściekł. Nigdy nie zapomnę, jak wiele razy do mnie dzwonił i pytał co robię ja mówiłam że gotuję a on z uśmiechem typowym że wsiada do auta i za chwilę jest przy stole. Lubił pieczonego kurczaka, rosół z kurczaka i naleśniki. Wyszedł z pełnymi miskami. Zawsze kupowałem nowe, bo nie chciał ich przynosić. Uczył się mechanika samochodowego z dyplomem ukończenia szkoły średniej, ale piłka nożna była dla niego wszystkim”.
Czy cię uszczęśliwił, czy był dla ciebie uważny?
„Oczywiście. Dla obojga rodziców. I byliśmy z niego dumni. Chodziliśmy na jego mecze, cieszyliśmy się z jego bramek i sukcesów. Na różnych uroczystościach Juraja bardziej interesowały prezenty materialne niż kwiaty. Jednak gdy rodził, kolana nam uginały się w. Kiedyś przyniósł mi bukiet tak duży, że ledwo mógł przejść przez drzwi i nie było go widać.
Regularnie chodzisz na cmentarz, żeby to zobaczyć. Pytasz go, dlaczego to zrobił?
„Przyznam się, że nigdy nie udało mi się zapytać go wprost. Ale często mówię mu, ile bólu nam sprawił, że strasznie za nim tęsknimy. Zasypiamy i budzimy się z tym. Jurek wciąż jest na naszych oczach. najmocniej w różne święta i urodziny jak teraz, kiedy miałby czterdzieści lat, a od jego śmierci minęło pięć ciężkich lat. Strasznie boli rodziców, najbardziej mamę.”
Czy czas uleczy rany duszy?
„Nie wydaje mi się. Po prostu wilgotnieje. Kiedy w pierwszych dniach po pogrzebie poszedłem na cmentarz, płakałem tam godzinami. I to prawie się nie zmieniło. Pochowanie własnego syna, zwłaszcza tak młodego, jest niesamowicie okrutne. ingerencja w życie każdej matki”.
Kiedy ostatnio rozmawiałeś z synem?
„Życzyłem mu wszystkiego najlepszego z okazji 35. urodzin rano w czwartek 28 czerwca. Był miły, żartował i z uśmiechem powiedział mi, że jako pierwszy złożyłem mu gratulacje. Powiedział też, że przyjedzie do Trnawy z synem w weekend i że będziemy obchodzić jego urodziny. Planowaliśmy, że w piątek przyjdą do mojego sklepu i pójdziemy na zakupy. Nie poszli, więc kilka razy dzwoniłem do syna. Piec dziesięć Dopiero po jakimś czasie jego córka odebrała komórkę i powiedziała do mnie: „Mamo, nie możemy znaleźć Juraja, a komórkę zostawił w domu…
Ogarnęło mnie dziwne uczucie, trząsłem się i miałem mdłości. Syn zrobił to pierwszy raz w życiu, zawsze zabierał głos, dawał się poznać. Dla świętego spokoju powtarzałam sobie, że musisz gdzieś wyjechać, żeby oczyścić umysł albo posiedzieć z przyjaciółmi, on wróci. W nocy nie mrugnąłem, aw sobotę przyszedł do mnie brat i szwagierka. Kiedy zobaczyłam, jak bardzo płaczą między drzwiami, już wiedziałam, że coś się stało…”
Czy syn na coś narzekał, miał jakieś problemy?
„Nigdy nie skarżył się nie tylko mnie, ale i jej byłemu mężowi. Juraj był tym, który promieniał szczęściem, uśmiechał się. Nawet podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej był w dobrym humorze, żartował. Teraz trudno powiedzieć, czy otworzyły się, gdyby… Kilka godzin później nadeszła tragiczna wiadomość, że syn został znaleziony bez znaku życia w Parku Leśnym Vrakun. Żegnaj. Zostaliśmy bez ukochanego chłopca, fakt, że nie przychodzi, jest Mówi się, że ci, którzy odeszli na wieczność, spoczywają w pokoju, ale ocalenie jest niezwykle trudne.
Co mu zapiszesz w niebie?
„Jurko byłeś najlepszym synem na świecie. Myślę o Tobie codziennie i wszyscy za Tobą tęsknimy.
Straciłeś syna, cieszysz się z powodu wnuka Nicolasa?
„Oczywiście. Dobrze się uczy, gra w piłkę nożną. Nicolasko miał niedawno pierwszą komunię. W kościele patrzyłem na niego tak bardzo, że płakałem. Ten sam wyraz twarzy, te zęby… Wszystko Juraj. Fakt, ostatnio Marko Milinkovič, były słowacki zawodnik, przysłał Nicolasowi buty piłkarskie z inicjałami jego ojca Juraja”.

„Subtelnie czarujący fan mediów społecznościowych. Introwertyk. Skłonny do napadów apatii. Przyjazny rozwiązywacz problemów. Nieuleczalny wichrzyciel”.
