Nie chodzi tylko o ostatni sezon. Seria Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim od dawna nękana jest problemami związanymi z globalnymi zmianami klimatycznymi, a niespokojne ośrodki często borykają się z brakiem śniegu, cofającymi się lodowcami i nie ma gdzie rywalizować ani trenować.
W ciągu ostatniego roku prawie 200 sportowców, na czele z elitarnymi narciarzami alpejskimi ze Stanów Zjednoczonych Mikaela Shiffrin, Aleksandrem Aamodtem Kilde z Norwegii i Federicą Brignone z Włoch, wezwało nawet Międzynarodową Federację Narciarstwa i Snowboardu (FIS) do podjęcia działań w celu zwalczania globalne zmiany klimatu za pośrednictwem listu.
„Widzę to tak samo, jak wszyscy wokół mnie. Zagrzeb również został usunięty z kalendarza na następny sezon. Widzimy to również, gdy jedziemy na lodowce. W tym roku rozbiliśmy tylko jeden obóz na dziesięć dni, potem ruszamy na południe do Chile czy Argentyny.
Jest naprawdę gorąco, warunki do jazdy na nartach nie są zbyt dobre. Zobaczymy jak będzie w następnym sezonie. Myślę, że ludzie też widzą, że zimą odbywały się wyścigi, na których tylko skocznia była pokryta śniegiem i nigdzie nie było bieli.
To takie smutne, ale jako jednostka nie mogę tego kontrolować”. powiedziała Petra Vlhová dla agencji SITA podczas niedawnej wizyty w Bratysławie, dodając: „Myślę, że FIS również zajmuje się tą sprawą i podjęli pierwsze kroki. Myślę, że podejmą decyzje, które przyniosą im korzyści”.
Na konferencji prasowej jego trener Mauro Pini również zabrał głos w tej sprawie. „Sytuacja znacznie się pogorszyła w ciągu ostatnich pięciu lat, trudno jest trenować latem. Zeszłego lata było bardzo gorąco i większość lodowców w Europie była przez pewien czas zamknięta.”, — określił szwajcarski ekspert.
Zwrócił też uwagę, że w ciągu minionej zimy w ruchu narciarskim toczyła się wielka dyskusja na ten temat. „Wierzę, że w przyszłości FIS przygotuje kalendarz tak, aby był przede wszystkim odpowiedni dla sportowców, ale także bardziej odpowiedni finansowo dla drużyn. FIS potrzebuje dużo czasu na przyjęcie pewnych zmian. Nie są w stanie zrobić to w krótkim czasie. Nie mamy bezpośredniego wpływu na zmiany, ale możemy zabrać głos i dać inicjatywę do podjęcia działań”. on dodał.
Zeszłej zimy autorzy wspomnianego listu, którego autorem był reprezentant Austrii i jednocześnie ambasador organizacji non-profit Chrońmy naszą zimę (POW) Julian Schütter, wezwali FIS do dostosowania kalendarza, którym organizacja patronacka już się zajmuje częściowo robi na sezon 2023/2024. Przesunął początek roku nieco na późniejszy termin i usunął z kalendarza miejsca, które od dawna cierpią na brak śniegu, jak Zagrzeb w Chorwacji czy Maribor w Słowenii.
„Już teraz odczuwamy konsekwencje zmian klimatu w naszym codziennym życiu iw naszym zawodzie. Opinia publiczna na temat narciarstwa zmierza w kierunku niewybaczalnego… Potrzebujemy progresywnych kroków organizacyjnych. Oceniamy obecne wysiłki FIS na rzecz zrównoważonego rozwoju jako niewystarczające. To nasz najważniejszy wyścig, wygrajmy go razem”, sportowcy napisali w liście, podpisanym również przez amerykańską narciarkę biegową Jessicę Diggins oraz freestylerów Ariannę Tricomi i Xaviera de le Rue.
Zawodnicy apelują również o to, aby harmonogram zawodów był bardziej „rozsądny geograficznie”, co pomogłoby zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Jako przykład wspomnieli, że seria mistrzostw świata mężczyzn dwukrotnie odbywała się w zeszłym sezonie między Europą a Ameryką Północną.
„Beaver Creek i Aspen są oddalone od siebie o około 50 kilometrów, a wyścig odbywa się tam pod koniec listopada, a kolejny w lutym. Zaplanowanie tych wyścigów jeden po drugim zmniejszyłoby emisję dwutlenku węgla o około 1500 ton”. powiedzieli narciarze i poprosili FIS o utworzenie komisji ds. zrównoważonego rozwoju.

„Irytująco skromny fan Twittera. Skłonny do napadów apatii. Gracz. Certyfikowany geek muzyczny. Twórca. Zapalony odkrywca. Student-amator”.
