wschodnia część UE zakazała jego importu, ale zachód może go bardziej zmielić

  • Słowackie jednostronne zakazy importu ukraińskiej żywności zostają zastąpione jednolitą ochroną europejską.
  • Ukraińskie zboża i rośliny oleiste nie stanowią jednak zagrożenia dla zdrowia, nadal mogą być miażdżone i tłoczone w Europie Zachodniej.
  • Słowacja musi też znieść krajowe embargo na import cukru, miodu oraz ukraińskich owoców i warzyw, których najbardziej boją się krajowe cukrownie.
  • Nie będziemy też dłużej blokować importu soi, co cieszy handlowców, ponieważ na Słowacji brakuje ukraińskiej soi.

Ukraiński strach przed ziarnem, który był używany przez kilku słowackich polityków do wyciskania kapitału politycznego, dobiegł końca, przynajmniej na razie. A słowaccy rolnicy nie muszą się już obawiać nadmiernego importu tańszych surowców. Komisja Europejska wprowadziła nowe zakazy, które zastąpiły arbitralne działania państw członkowskich. Do 5 czerwca tymczasowo wstrzymała import całej ukraińskiej pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika do Polski, Węgier, Bułgarii, Rumunii i Słowacji.

W innych krajach UE ukraińskie zboża i nasiona oleiste mogą być nadal sprzedawane bez ograniczeń. Unia chroni jedynie interesy handlowe swoich wschodnich rolników, ale wciąż uważa ukraińskie surowce za bezpieczne. Krytycy, że ukraińskie zboże może być niebezpieczne dla zdrowia, zostali zatem dobrze ukarani.

Właśnie w ten sposób Unia reaguje na wcześniejsze indywidualne zakazy przyjęte przez rządy zainteresowanych krajów, omijając w ten sposób normalne zasady dwudziestu siedmiu.

Decyzja brukselska została ogłoszona tuż po tym, jak laboratoria kopenhaskie w próbie arbitrażowej ukraińskich zbóż od największego słowackiego producenta mąki Mlyna Kolárovo potwierdziły przekroczenie dopuszczalnej zawartości pozostałości pestycydów chloropiryfosu, ale podobnie jak w przypadku poprzednich badań nie było to wielką katastrofą – skalowanie standardów. Obecnie całkowicie zakazany pestycyd został wykryty w zbożu w ilości 0,024 miligrama na kilogram, ale do niedawna obecna norma europejska dopuszczała jego zawartość na poziomie 0,050 miligrama na kilogram. Zgodnie z pierwotnym standardem ziarno nadal spełniałoby limity ze znacznym marginesem.

Według słowackiego departamentu rolnego młyn ma do dyspozycji 1500 ton ukraińskiego zboża, ale innych problemów z ukraińską żywnością nie stwierdzono nie tylko na Słowacji, ale także w innych krajach UE.

Jednak nie wszyscy są zadowoleni. Młyn wskazuje, że może zemścić się na przepływie zboża. Rolnicy wciąż nie wiedzą, jak zostaną zrekompensowane w sytuacji, gdy przez tanią konkurencję ze strony Ukrainy ich własne zboże piętrzy się w magazynach.

Słowackie słodycze również bardzo boją się ukraińskich rywali. Po

Aby czytać, potrzebujesz co najmniej standardowej subskrypcji.

Czy jesteś abonentem?

Morton Nicholls

„Zagorzały miłośnik zombie. Praktyk mediów społecznościowych. Niezależny przedsiębiorca. Subtelnie czarujący organizator”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *