Pestycyd zawierający substancję czynną chloropiryfos jest zakazany w Unii Europejskiej. Nie ma to nic wspólnego ze zbożem ani żywnością, mówi profesor Jozef Bíreš, dyrektor centralny Państwowego Urzędu ds. Weterynarii i Żywności (ŠPVS). Za słuszny krok uważa zablokowanie 1500 ton ukraińskiej pszenicy w młynie Kolárovo. Zaznacza, że państwu w każdej chwili może zabraknąć pieniędzy na szczegółowe kontrole importowanego zboża.
Zdjęcie: TASR, Jakub Kotien
Na zdjęciu Jozef Bíreš, dyrektor Administracji ds. Weterynarii i Żywności Republiki Słowackiej.
Kto rozstrzygnie, czy rację ma ekspercki organ państwowy, czy Mlyn Kolárovo, który nie zgadza się z jego stwierdzeniem?
Werdykt wyda laboratorium referencyjne Unii Europejskiej. Znajduje się w Kopenhadze, ale może się zdarzyć, że wybiorą inne miejsce pracy w Europie do analizy zapieczętowanej próbki arbitrażowej.
Czy próbka referencyjna pochodzi z tej samej próbki ziarna, w przypadku gdy wyniki Krajowego Laboratorium Monitorowania Żywności i Niemieckiego Laboratorium Akredytowanego są rozbieżne?
Podczas pobierania próbek pobierano więcej ziarna, które mieszano i homogenizowano. Z przetworzonego ziarna pobrano trzy próbki – jedną dla młyna Kolárovo, drugą zbadał instytut diagnostyczny ŠVPS, a trzecią zaplombowano na wypadek arbitrażu. Zbadane zostanie jedno i to samo ziarno.
Ucz się więcej Młynarz z Kolarowa, gdzie znaleźli ukraińskie zboże z pestycydami, opowiada, ile kupili i dlaczego to zrobili
Okazało się dla Was, że zawartość substancji zabronionej była aż 3 razy większa, a Mlynu Kolárovo miał zupełnie inną i według nich znikomą ilość.
Tak, ale potwierdzili to.
Z punktu widzenia zasad stosowania zakazanego przez Brukselę w 2019 r. pestycydu to byłoby dobrze. Czy uważasz, że teraz, gdy chloropiryfos jest zakazany, oznacza to, że pszenica powinna zostać zawieszona i wycofana z rynku?
Wspomniana substancja jest obecnie zakazana. Nie ma to nic wspólnego ze zbożami ani jedzeniem. Podeszliśmy do tego w następujący sposób: kiedy poziom jest podniesiony, to nie ma z tym nic wspólnego. Prywatne laboratorium podeszło do tego w taki sposób, że bierze pod uwagę standard, który również w przeszłości deklarowaliśmy jako akceptowalny. Według nich jest ok.
I myślisz, że to nie w porządku?
Absolutnie nie. Po pierwsze, oni dostali 0,019 mg/kg, podczas gdy my dostaliśmy 0,026 mg/kg, więc nawet jeśli weźmiemy pod uwagę 50% odchylenie, to jest to powyżej dozwolonej linii bazowej. Jestem bardzo ciekawy, jak zareaguje na to Komisja Europejska, ponieważ Komisja nie sprzeciwiła się zgłoszeniu, które umieściliśmy w systemie szybkiego ostrzegania RAPID. Zobaczymy, jak wypadnie wynik próby arbitrażowej. Jeśli nie wykryli tam substancji lub jeśli powiedzieli, że można ją spożywać w takim stężeniu, z pewnością skontaktujemy się z Komisją Europejską. Zastanawiam się, dlaczego ludzie powinni jeść skażoną żywność.
Ucz się więcej Ziarno z Ukrainy ujawniło nasze własne problemy
Według danych Rady Towarowej ds. Zbóż we wtorek z Ukrainy sprowadzono na Słowację 600 tys. ton pszenicy i kukurydzy. Czy analizujecie też kukurydzę?
Teraz dominuje mąka, bo opinia publiczna odbiera ją bardzo wrażliwie, ale rzućmy na wszystko światło.
Rolnicy twierdzą, że testy rozpoczęły się późno, głęboko dopiero w ciągu ostatnich dwóch tygodni. W ubiegłym roku przeprowadzono bardzo niewiele analiz, zaledwie około dwustu. Sprzedając ze Słowacji podobno testują co 25 ton, ale nie na pestycydy. W porządku?
Słucham tego przemówienia i czasami bardzo mnie to obraża. Testy rozpoczęliśmy 21 lipca ubiegłego roku. Pobranie próbek do stuprocentowej analizy nie było możliwe, ponieważ Komisja Europejska zniosła cła, a swobodny przepływ towarów zaczął dotyczyć zbóż. Więc poszło w górę iw dół. Pytanie kto nim kierował. W pewnym momencie jakiś pan krzyknął, że tu pszenica się toczy i nagle okazało się, że najbardziej go gonią młynarze. Przede wszystkim. Przeanalizowaliśmy więc, ale nie w stu procentach, bo nawet dzisiaj nie mieliśmy dostępnych informacji.
I drugi? Kiedy zacząłeś mieć 100% kontrolę?
Od kwietnia, kiedy naciskaliśmy na administrację finansową Republiki Słowackiej, aby zgłaszała nam każdą przesyłkę. Nie zawsze jednak udawało nam się uchwycić to, co jechało z Ukrainy na Węgry czy do Polski. A jeśli chodzi o nasze postępy, to powiem, że kiedy w zeszłym tygodniu w sieci pojawiło się spotkanie robocze krajów V4 oraz Bułgarii i Rumunii, po jego zakończeniu moi koledzy z Polski i Węgier zaczęli mnie pytać, jak się masz, jak się masz pobierać próbki itp. Byliśmy przed nimi. Jest tylko jeden haczyk: kto zapłaci za duże testy. Na razie robimy. Instytucje diagnostyczne dzwonią do mnie, że nie mają już pieniędzy na chemikalia. Nikogo to nie obchodzi.
A ile kosztuje analiza?
Robimy wszystkie pestycydy, metale ciężkie, dla niektórych, gdy jest wskazanie, promieniowanie, obecność GMO, plus badanie sensoryczne. Próbka kosztuje od 1800 do 3000 euro.
Ucz się więcej Co z ukraińskim zbożem i gdzie jest największy problem?
Ile próbek mąki przeanalizowałeś? A czy były negatywne?
W poniedziałek 22 mąki uzyskały wynik całkowicie negatywny. Jeśli coś znajdziemy, natychmiast Was o tym poinformujemy. Na badanie czeka do 200 próbek.
A co z analizami zbóż?
Obecnie 38 oczekuje na weryfikację, a kolejne nadrabiają zaległości. Będzie to około 200-300 próbek.
Jak zdobyć próbki?
Mieliśmy spotkanie naszych ludzi z całej Słowacji, którzy pobierają próbki z silosów i wagonów. Zostali przeszkoleni w zakresie bezpieczeństwa pracy. W silosach wcale nie jest łatwo, trzeba uważać, bo próbki pobierane są z wysokości. Podczas mojej kariery pracownik upadł i zakrztusił się zbożem. Zginęły w ten sposób trzy osoby.
Czy wiesz, kto handluje zbożem na Słowacji? Jak to właściwie działa?
Zbieramy dane od celników, którzy odprawiają towary na granicy, ale także od samych młynów i piekarni. W tzw. dokumentach importowych często jest wpisana firma, która nie jest u nas zarejestrowana, nie ma nawet magazynu, często jest to tylko firma transportowa. Więc albo słowacka fabryka zamówiła tę usługę, albo jest to biznesmen z Ukrainy, albo z Polski. Polskie ciężarówki sprowadziły najwięcej zboża.
Czy to oznacza, że ukraińskie zboże mogło pochodzić także z Polski lub Węgier?
Z pewnością dlatego, że przez posterunek graniczny Vyšné Nemecké przejeżdżały nie tylko ciężarówki czy wagony przez Čierna nad Tisou, ale i zboże przejeżdżało tu dolną drogą przez Węgry lub na północ przez Polskę. Kukurydza przewożona była głównie przez Polskę. Na przykład w Leopoldowie, jak pokazały kontrole ciężarówek w pobliżu Martina.
W Leopoldowie przetwarzają kukurydzę na bioetanol. Czy kasza kukurydziana, którą podaje się zwierzętom, jest dopuszczalna? Nie chodzi tylko o zawartość pestycydów, ale także o mikotoksyny.
Czego nie może spożyć człowiek, zwierzę też. Zobaczymy, co wykażą kontrole.
Jaka lekcja płynie z tego, co stało się z importem zboża i kukurydzy z Ukrainy? Zbliżają się żniwa i spichlerze są pełne starego zboża.
Pomoc dla Ukrainy jest na miejscu. Są różne rodzaje pomocy, ale nie możemy sprowadzać do kraju skażonych zbóż, a jednocześnie liberalizacja handlu zbożem ukraińskim nie może paraliżować naszych rolników.

„Zagorzały miłośnik zombie. Praktyk mediów społecznościowych. Niezależny przedsiębiorca. Subtelnie czarujący organizator”.
