Schwytany rosyjski pilot przyznał się, że był członkiem grupy Wagnera i był najemnikiem. Po zestrzeleniu swojego Su-25 przyznał, że został opłacony i że woli własne urządzenie nawigacyjne podczas lotu od wyposażenia samolotu.
Jurij Butusow, redaktor naczelny ukraińskiego portalu Cenzor, relacjonował oświadczenie majora Andrieja Fiedorczuka, który otrzymał ponad trzy tysiące euro za miesiąc służby.
Samolot Su-25 został zestrzelony przez przenośny pocisk przeciwlotniczy Igła nad Switłodarskiem na wschodzie Ukrainy w poprzedni weekend. Pilot katapultował się i został schwytany – poinformował dziennik „Ukraińska Prawda”.
Podczas przesłuchania Fedorczuk stwierdził, że jego celem była twierdza kompanii sił ukraińskich. Wcześniej bombardował ukraińskie miasta. Ma nadzieję, że zostanie wymieniony, choć zdaje sobie sprawę, że jako najemnik nie może należeć do grupy więźniów przeznaczonych na wymianę.
Według niego rosyjskie siły powietrzne mają poważne problemy z nawigacją. Świadczy o tym również fakt, że Fedorčuk przewoził w kabinie własne urządzenie nawigacyjne Garmin oraz telefon komórkowy z programem nawigacyjnym, aby mieć dokładniejsze informacje o swojej pozycji.
Zdaniem ukraińskiego dziennikarza jest to dowód na to, że rosyjski pilot nie ufa rosyjskiemu systemowi nawigacji satelitarnej Glonass, a bardziej ufa amerykańskiemu systemowi GPS, który bazuje na nawigacji firmy Garmin.
„Ciekawe byłoby wiedzieć, ile Garminów jest używanych przez rosyjskie siły zbrojne i czy Amerykanie mogą śledzić ich ruchy. To byłyby cenne dane” – zauważył, dodając, że z powodu ciężkich ofiar Rosja już zaczyna zatrudniać pilotów. (idnes.cz)

„Całkowity ekspert w dziedzinie muzyki. Badacz Twittera. Miłośnik popkultury. Fanatyk telewizji przez całe życie”.
