Słowacja zaostrza kontrole polskiego importu drobiu. Polskie kurczęta mogą zawierać rakotwórcze dioksyny, polichlorowane bifenyle i metale ciężkie. Mogły dostać się do paszy dla zwierząt, do której kilku polskich producentów mieszanek paszowych dodało tłuszcze techniczne. Afera wybuchła w zeszłym tygodniu, kiedy najpierw zainteresowała się nim polska administracja finansowa, a potem zaczęła działać polska inspekcja żywności.
Resztki warzyw są powszechnie dodawane do paszy dla drobiu. Natomiast polskie małżeństwo, które sprzedawało dodatki do żywności, sprzedawało techniczne tłuszcze i oleje producentom mieszanek paszowych. Miały być warte 35 mln euro. Według informacji publikowanych przez polskie media w Rosji, Polsce i Malezji, te powinny nadejść.
Skandal, który od kilku dni wstrząsa krajem północnych sąsiadów, może mieć również wpływ na Słowację. Mieszkańcy, zwłaszcza z dzielnic północnych, regularnie kupują drób w Polsce, część drobiu trafia na Słowację drobnymi dostawami, które zapewniają tzw. wyprzedaże ambulatoryjne, o których burmistrzowie gmin często nie informują państwowego weterynarza administracja.
W poniedziałek minister Vlčan wydał polecenie, aby słowacka państwowa inspekcja żywności skupiła się na kontroli importowanego polskiego drobiu. Z reguły polskie kurczaki i różne ich części trafiają do placówek gastronomicznych, ponieważ oferowane są po niższych cenach. W odpowiedzi na to, co dzieje się w Polsce, szef administracji żywnościowej prof. Józef Bíreš postawił inspektorat ds. żywności w stan alarmowy. Aby jednak słowaccy inspektorzy mogli dokładnie określić, co znajduje się w drobiu z Polski, potrzebują więcej informacji z Warszawy.
To nie pierwszy skandal, który niektórzy polscy producenci mają na swoich koszulach – wiosną 2012 roku zamiast soli kuchennej solili żywność techniczną solą stołową. Polska jest jednym z największych producentów drobiu w byłych krajach postkomunistycznych. Jej negocjatorom udało się obronić gorszy sprzęt techniczny do przetwórstwa mięsa, kiedy np. w przeciwieństwie do Słowacji drób był chłodzony wodą, a nie powietrzem. Polska produkuje prawie dwa razy więcej mięsa i jaj niż może skonsumować, a więc eksportuje nadwyżkę.
Słowacja, która kiedyś była samowystarczalna w produkcji drobiu, odnotowała spadek produkcji w ciągu ostatniej dekady i dostarcza tylko około połowy skonsumowanego drobiu. Jest drugim najtańszym na rynku po wieprzowinie.W Polsce, gdzie rząd wprowadził na początku roku szereg środków obniżających ceny żywności, w tym VAT, i gdzie producenci drobiu mają niższe opłaty w dłuższej perspektywie, drób jest jeszcze tańszy . Dlatego jest sprowadzany przez słowackich klientów – z jednej strony tzw. firmy opakowaniowe, z jednej strony trafia bezpośrednio do różnych firm cateringowych. To dodatkowy powód, by dobrze przyjrzeć się temu, co konsumenci kupują w sklepach, z jednej strony, by zachęcić pracowników wszystkich firm gastronomicznych do deklarowania na talerzu pochodzenia kurczaka, którego serwują.

„Amatorski ewangelista popkultury. Gracz. Student przyjazny hipsterom. Adwokat kawy. Znawca Twittera. Odkrywca totalny”.
