Zeman zaproponował Polsce wysłanie wojsk do granicy białoruskiej

Polska od kilku tygodni boryka się z kryzysem migracyjnym na granicy białoruskiej. Według przedstawicieli Polski i Unii Europejskiej stoi za tym reżim białoruski. Zeman, który nadal przebywa w szpitalu, powiedział w liście, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest spowodowana „złymi intencjami tych, którzy nie wahają się dla własnej korzyści nadużywać przeciwności innych”.

„Granica, której dzielnie bronisz, to nie tylko granica Rzeczypospolitej Polskiej, ale także granica Unii Europejskiej i granica państwa członkowskiego NATO. Dlatego wszystkie państwa członkowskie UE i NATO powinny reagować na każde zagrożenie i zaoferuj skuteczną pomoc” – napisał w liście Zeman.

Według prezydenta czescy żołnierze są gotowi do natychmiastowego wyjazdu, jeśli Polska wykaże zainteresowanie. „Będę pracował nad tym, aby Czechy respektowały swoje sojusznicze zobowiązania w obronie naszego wspólnego bezpieczeństwa” – napisał czeski prezydent. Według Zemana decyzja o wysłaniu wojsk na okres do 60 dni należy do czeskiego rządu.

Przed wyjazdem na spotkanie grupy V4 w Budapeszcie premier Andrej Babiš poruszył także możliwość wysłania wojsk do sąsiedniego kraju. Według niego Polska jeszcze o to nie prosiła. – Wielokrotnie oferowaliśmy Polsce pomoc naszych policjantów, bylibyśmy też gotowi wysłać naszych żołnierzy, ale to wymaga zgody obu izb parlamentu – Senatu i Izby Poselskiej – powiedział Babiš. Czechy mogły wysłać policję na granicę po decyzji ministra spraw wewnętrznych.

Zdaniem ministra obrony Lubomíra Metnara (za TAK) konieczna jest także zgoda posłów i senatorów na rozmieszczenie żołnierzy. Metnar powiedział, że po wybuchu kryzysu Czechy zaoferowały Polsce pomoc w postaci policji i sprzętu, Polska jeszcze tego nie skomentowała. „Jesteśmy gotowi pomóc Polsce” – powiedział. O sytuacji na polskiej granicy rozmawiają dziś w Budapeszcie premierzy krajów V4, w tym Babiš. Jana Černochová (ODS), prawdopodobnie następna minister obrony, również poparła w niedzielę ofertę pomocy w postaci policji i żołnierzy.

Prawnik konstytucyjny Jan Kysela powiedział ČTK, że według jego sądu wysyłanie wojsk leży teraz w gestii parlamentu. „Rząd decydowałby o realizacji zobowiązania umownego dotyczącego wspólnej obrony przed atakiem” – powiedział.

Według niego jest to zazwyczaj artykuł piąty Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Zakłada jednak zbrojny atak na terytorium NATO. „Moim zdaniem Polska nie stoi w obliczu tego typu ataku. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to zaangażowanie wszystkich państw NATO, ogłoszenie zbiorowej akcji samoobrony w Radzie Bezpieczeństwa ONZ itp.” – powiedział.

Zgodnie z konstytucją rząd może wysłać wojska za granicę na maksymalnie 60 dni w przypadku wypełnienia zobowiązań wynikających z międzynarodowych umów o wspólnej obronie przed atakami, udziału w operacjach pokojowych lub ratowniczych po klęskach żywiołowych lub wypadkach.

Posłowie wielokrotnie proponowali poprawkę do konstytucji, która znosiłaby te trzy warunki. Zgodnie z propozycją, która nie została zatwierdzona pod koniec ostatniej Izby Deputowanych, rząd miałby decydować o rozmieszczeniu, a następnie informować Izbę Deputowanych i Senat o misji. Parlament mógłby uchylić decyzję gabinetu.

– Dajemy wyraźne wsparcie Polsce, mediom. Jesteśmy gotowi do natychmiastowej pomocy, wielokrotnie oferowaliśmy pomoc z MSW. Zobaczymy, co zaoferuje polski premier na spotkaniu w Budapeszcie – dodał premier. Premier Polski Mateusz Morawiecki zwołał właśnie spotkanie premierów Grupy Wyszehradzkiej (V4 – Czechy, Słowacja, Polska, Węgry) Rzecznik polskiego rządu Piotr Müller powiedział w poniedziałek, że powód wezwania przywódców Czwórki Wyszehradzkiej była obecna „sytuacja geopolityczna”.

Zachód oskarża reżim autorytarnego przywódcy Aleksandra Łukaszenki o zwabienie migrantów do swojego kraju, a następnie odsyłanie ich z powrotem na granice z Unią Europejską. Według krajów zachodnich Mińsk mści się w ten sposób na sankcjach nałożonych przez UE na reżim Łukaszenki za łamanie praw człowieka. Strona białoruska zaprzecza tym zarzutom.

Wielomiesięczny kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej nasilił się w zeszłym tygodniu po tym, jak po białoruskiej stronie granicy obozowało kilka tysięcy uchodźców, głównie z Bliskiego Wschodu, z nadzieją dotarcia do UE. Przeszkodziła im polska straż graniczna, wzmocniona ok. 15 tys. żołnierzy.

W poniedziałek UE odrzuciła propozycję Łukaszenki przejęcia części migrantów. Od początku roku polskie władze zarejestrowały 34 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy białorusko-polskiej.

„Ostatnie wydarzenia wcale nie są pozytywne. Polska jest w trudnej sytuacji i podobnie jak Litwa i Łotwa stoi w obliczu bezprecedensowego i niedopuszczalnego hybrydowego ataku ze strony białoruskiego reżimu. Latem tego roku utworzono nowy szlak migracji nielegalnych migrantów, zorganizowany przez dyktator Łukaszenka, a białoruski reżim importuje tysiące migrantów, którzy następnie nielegalnie przekraczają polską granicę do UE” – dodał Babis.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.