Von der Leyen mówi o trzech instrumentach w konflikcie z Polską, tylko jeden jest prawdziwy – euractiv.sk

Polski premier miał przemawiać w Parlamencie Europejskim przez pięć minut, zanim po ponad pół godzinie wyszedł z lady. Przewodniczący Komisji Europejskiej obiecał zakwestionować nadrzędność prawa europejskiego, ale art. 7 i kolejna akcja w Trybunale Sprawiedliwości już nie pomogą. Jedyną dźwignią są pieniądze.

Najwyższym polskim prawem jest konstytucja, ale prawo Unii Europejskiej ma nad nią pierwszeństwo. Jest to wyraźnie zapisane w podręczniku z 1999 roku napisanym przez polskiego premiera Mateusza Morawieckiego.

Dwadzieścia lat później sprawę skierował jednak do Trybunału Konstytucyjnego, do którego jego partia Prawo i Sprawiedliwość bezprawnie powołała sędziów alianckich. I ocenił, że niektóre artykuły traktatów założycielskich UE są niezgodne z polską konstytucją, podważając tym samym podstawową zasadę integracji europejskiej.

Polski premier przyjechał również, aby przedstawić swoją wersję w Parlamencie Europejskim, gdzie przemówił o 28 minut dłużej niż wyznaczony mu czas. Powiedział, że Polska była zastraszana, szantażowana i atakowana przez Unię.

Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, również zabrała głos podczas przesłuchania, obiecując, że Komisja Europejska będzie „działać”. Jednak jedynym realnym narzędziem, którego Polska mogłaby słuchać, jest groźba zatrzymania unijnych pieniędzy.

„Obawiam się, że Unia nie ma innego wyjścia, jak tylko zawiesić na jakiś czas daninę dla Polski” – powiedział Robert Hajšel (posłanka do PE Smer-SD, S&D), dodając, że już tak uważa, nawet jeśli osobiście jest temu przeciwny.

Po ostatnim polskim werdykcie wszystko jest możliwe

Orzeczenie nielegalnego polskiego sądu podważa fundamenty integracji europejskiej. Komisja Europejska zapowiada jednak, że jeśli Polska nie będzie chciała przestrzegać ustalonych zasad, to też nie otrzyma wspólnych pieniędzy. Rząd może jedynie czekać na publikację w księdze ustaw, co opóźniłoby ważność wyroku.

Dialog, który bardziej przypomina monolog

Komisja Europejska nie zatwierdziła jeszcze planu naprawczego dla Polski właśnie z powodu kontrowersyjnych zmian w systemie sądownictwa, które podważają niezawisłość sądownictwa. Mogłoby to jednak pójść jeszcze dalej i zamrozić Eurofundusz w kraju, w ramach dotychczas niewykorzystanego mechanizmu uzależniania Eurofunduszy od praworządności. Według najnowszego Eurobarometru 72% Polaków również popiera to narzędzie.

Jest w stanie to zrobić od początku stycznia, ale na mocy porozumienia z Węgrami i Polską czeka na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE, w którym oba kraje pozwały nowy instrument. Angela Merkel również niedawno sprzeciwiła się użyciu tego narzędzia przed podjęciem tej decyzji, mówiąc, że lepszym sposobem jest: dialog.

„Osobiście mam wrażenie, że strony nawet się nie słuchają, wszyscy bronią swojego zdania i to raczej indywidualne monologi niż dyskusja” – skomentowała dzisiejsza debata na forum europejskim eurodeputowana Monika Beňová (Smer-SD, S&D). Parlament (19 października).

Dwa narzędzia, które nie działają

Dwa inne instrumenty, które według von der Leyen istnieją w celu rozwiązania konfliktu z Polską, to wszczęcie nowego postępowania sądowego przeciwko Polsce lub procedura z art. 7 traktatu lizbońskiego.

Sednem problemu jest jednak niewykonanie przez Polskę wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE. Ma już w rękach kilka wyroków skazujących, które zarzucają mu przerwanie pracy izby dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, co naraża polskich sędziów na upolitycznione postępowanie karne. Izba jednak cały czas podejmuje nowe sprawy, wciąż omawia sprawy istniejące, za które Polskę już czekają sankcje.

Ponadto polski Trybunał Konstytucyjny orzekł w lipcu, że środki tymczasowe dotyczące polskiego sądownictwa naruszają jego konstytucję. Jak na razie nic nie wskazuje na to, by Polska zastosowała się do decyzji Trybunału w tej sprawie.

Proces art. 7, który teoretycznie mógłby doprowadzić do utraty przez Polskę praw wyborczych, jest nadal politycznie nie do przebicia ze względu na sojusz Polski z Węgrami. W obu krajach proces już się rozpoczął, ale nie został przełożony ze względu na konieczność uzyskania jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich.

„Oczywiste jest, że jest już za późno na dobre słowo”, powiedziała eurodeputowana Lucia Duris Nicholson (niezależna, RE). „Pieniądze to jedyne, czego słuchają reżimy takie jak Polska”.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.