Niemcy są sparaliżowane przez burzę, Polska pierwsza zginęła

W zachodniej Polsce burza pochłonęła swoją pierwszą ofiarę, gdy drzewo spadło bezpośrednio na samochód. Z powodu powalonych drzew akcja za linią z Grifyn do Chojny zostaje wstrzymana. Wiatr zrywał też dachy i kable wysokiego napięcia. Bez prądu jest 324 000 klientów. Trzy lawiny osunęły się w Tatry.

Według polskiej agencji PAP strażacy interweniowali w 1407 przypadkach między północą a szóstą rano. Najwięcej wyjazdów – 556 – miało miejsce w województwie wielkopolskim, 241 na Pomorzu Zachodnim i 211 w Lubuskim. W województwie łódzkim wiatr przewrócił co najmniej sześć ciężarówek. Komendant straży pożarnej Karol Kierzkowski ostrzegł, że sytuacja nadal jest bardzo dynamiczna. Strona internetowa Epoznan.pl. powiedział, że w województwie wielkopolskim liczba wyjazdów strażaków wzrosła do 793.

Niemcy smagane wiatrem

W czwartek rano gwałtownie wzrosła również liczba odlotów niemieckich strażaków. Na przykład w Berlinie w czwartek ogłoszono stan wyjątkowy, a na ratunek przybyli strażacy ochotnicy.

Koleje zgłaszają poważne komplikacje. Dalekobieżny transport kolejowy jest dostępny w krajach związkowych Dolna Saksonia, Brema, Hamburg, Szlezwik-Holsztyn, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Berlin i Brandenburgia. Do tej pory Lufthansa odwołała 20 lotów.

Nie wiadomo, jak będzie teraz wyglądała sytuacja. Niemiecka służba meteorologiczna ostrzega, że ​​wiatr ma szaleć przez cały czwartek, wieczorem powinien nieco się uspokoić.

W nocy kraj przetaczały się podmuchy wiatru o prędkości do 100 kilometrów na godzinę. W Brocken, najwyższej górze w górach Harz w środkowych Niemczech, zmierzono 156 km/h, pisze serwer tygodnika Focus.

„Proszę unikać niepotrzebnych podróży i pozostawać w domu” – ostrzegł premier Saksonii-Anhalt Reiner Haseloff (CDU).

W Hamburgu podnoszące się morze zalało targ rybny. Miernik w dzielnicy Sankt Pauli wskazywał poziom wody prawie dwa metry powyżej umiarkowanego poziomu powodziowego. Według Federalnego Urzędu Żeglugi Handlowej i Hydrografii była to poważna powódź, gdy woda podniosła się o 2,5 metra.

Drzewo o wysokości około 40 metrów spadło w czwartek wieczorem na tory wiaduktu w Wuppertalu. Strażacy musieli je zniszczyć za pomocą dźwigu i drabiny, w nocy ścięli drzewo i usunęli. Jednak inżynierowie budowlani powinni sprawdzić sytuację w ciągu dnia i zdecydować, czy zawieszenie działa zgodnie z oczekiwaniami.

Do tej pory firmy energetyczne zgłosiły 50 000 klientów bez prądu.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.