Igrzyska coraz bliżej, kolejną przeszkodą jest Polska. Nigdy się nie poddają, ostrzega czeski trener

Czesi przystąpili do kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie na prawą nogę. Ich występ w czwartkowym meczu z Norwegami (3:1) pochwalił też trener Tomáš Pacina, który szczególnie cieszył się, że jego podopieczne wyciągnęły wnioski na wcześniejszych błędach.

Wasza drużyna pokazała dominujący występ, co nie miało większego wpływu na końcowy wynik. Ale czy byłeś zadowolony z gry?

Dziewczyny grały bardzo dobrze, kierując się naszą filozofią gry i naszą taktyką. Ale na początku była zdenerwowana. W końcu gramy w domu, jesteśmy faworytami. Jednocześnie był to też pierwszy tak ważny mecz od dłuższego czasu, więc nerwowość jest zrozumiała. Odnotowano też kilka indywidualnych występów, ale myślę, że wszystkie drużyny grały bardzo dobrze. Norwegia była dużym przeciwnikiem, dobrze bronionym, ale graliśmy cierpliwie.

Nie czułeś się sfrustrowany taką przewagą strzelecką i tylko dwoma golami w pierwszej połowie?

Zupełnie nie. Czułem, że jesteśmy zdenerwowani, ale nie sfrustrowani. Dziewczyny zatrzymały się w myślach i wiedzieliśmy, że jeśli będziemy kontynuować naszą grę, odniesiemy sukces. I tak się stało.

Czy cierpliwość była kluczem do sukcesu?

Tak, dokładnie tak było. Byliśmy cierpliwi, co znalazło odzwierciedlenie w grze głównie dlatego, że pięć dziewczyn zawsze brało udział w ataku, pięć dziewczyn było zaangażowanych w obronę i nie widzieliśmy żadnej indywidualnej akcji, jak przeciwko Finlandii na mundialu. Dowiedzieliśmy się tego, ruszyliśmy dalej i bardzo się z tego cieszę.

Poza tym pozwoliłeś swoim przeciwnikom tylko na siedem trafień…

Naszą filozofią jest granie krążkiem i jeśli robimy to dobrze, to jest to najlepsza obrona. Problem polega oczywiście na tym, że popełniane są błędy i przeciwnik zmieni numerację. Takie wydarzenia były dzisiaj kilka razy udane i musieliśmy liczyć na doskonałą grę bramkarzy Klary Peslarovej.

Wziąłeś obronę, ale czy gracze nie powinni zamieniać więcej szans w atak?

Tego chcą wszyscy trenerzy i wszystkie dziewczyny w szatni. Oczywiście chcielibyśmy, żeby po pierwszej tercji było 5:0. Ale wszyscy dobrze wiemy, że gdy nadchodzi presja, dobry bramkarz i bardzo dobra praca defensywna przeciwnika, to nie jest takie proste. Każdy, kto uprawiał sport, wie, że gdy są wysokie oczekiwania, nie jest to łatwe i płynne granie.

Oglądałeś pierwszy mecz pomiędzy Węgrami a Polską? Polkas, twój kolejny przeciwnik, przegrał 1:11…

Widziałem pierwszy kwadrans, może pierwszą trzecią. Zobaczyłem, że Polacy dobrze się bronią i poszedłem na renumerację. Węgrzy są oczywiście bardziej doświadczeni, mają lepszych indywidualnych graczy, ale Polska jest narodem, który nigdy się nie poddaje i prawdopodobnie byłby ostatnim narodem na świecie, którego byśmy nie docenili.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.