Gazeta Wyborcza: Trzech dziennikarzy atakuje granicę polsko-białoruską, w tym czeski fotograf | IROŻŁAS

Grupa ubrana w wojsko polskie zaatakowała we wtorek trzech fotoreporterów na granicy polsko-białoruskiej, w tym czeskiego fotografa Martina Diviska. O tym poinformowała w środę polska Gazeta Wyborcza. W odpowiedzi na raport MON zaprzeczył, jakoby żołnierze zaatakowali fotoreporterów. Interwencja była całkowicie legalna, napisało ministerstwo.




Warszawa

Udostępnij na Facebooku




Podziel się na Twitterze


Udostępnij na LinkedIn


Wydrukować



Kopiuj URL




Skrócony adres





Zamknięte




Polska policja na granicy białoruskiej (na zdjęciu) Foto: Podlaska policja | Źródło: Reuters

Press Club Polska Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich poinformował, że incydent z fotoreporterami miał miejsce we wtorek około godziny 16 w pobliżu wsi Wiejk koło Michałowa – poza obszarem objętym pogotowiem.

Starcia na granicach. Uchodźcy rzucali kamieniami mocno ubranymi, polskie wojska używały armatek wodnych i gazu łzawiącego

Przeczytaj artykuł


Oprócz Divíška, który pracuje dla Europejskiej Agencji (EPA), napastnikami byli Maciej Nabrdalik, pracujący dla The New York Times, oraz Maciej Moskwa, założyciel zespołu dokumentalnego Testigo.

Według Press Club Polska, przed zrobieniem zdjęć polskiej armii w okolicach wsi Wiejk, napastnicy podeszli do bramy, przedstawili się strażnikom jako dziennikarze i ostrzegli ich, by robili zdjęcia z zewnątrz.

Reporterzy zostali zakuci w kajdanki

„Po strzelaninie wsiedli do samochodu, aby wrócić do Michałowa. Jednak ludzie zablokowani przez mundury polskiego wojska blokowali im drogę, wyciągali fotoreporterów z samochodów, ciągnęli ich i używali wulgaryzmów. „Mundury przeszły przez ich samochody i sprawdzali też zawartość kart pamięci kamer, mimo że powiedziano im, że mogą złamać tajemnicę dziennikarską. Działania ludzi w mundurach były bardzo agresywne – powiedział Press Club Polska.

Jak poinformował Gazeta Wyborzca, rzecznik Podlaskiej Policji Wojewódzkiej, Tomasz Krupa, do incydentu doszło. Nie podał szczegółów, ale przyznał, że osoby, które zaatakowały dziennikarzy i zakuły ich w kajdanki, to żołnierze jednostki rozmieszczonej w pobliżu jednego miejsca.

Interwencja była rzekomo uzasadniona

„Nie mogę tego komentować. Zgodziłem się z moim pracodawcą, że nie będę komentował sprawy” – powiedział Divíšek iROZHLAS.cz w środę.


Czego chce Białoruś? Jaka jest rola Rosji? A czy UE reaguje dość skutecznie? Kluczowe kwestie w kryzysie migracyjnym

Przeczytaj artykuł


W rozmowie telefonicznej z ČTK polski fotograf Moskwa powiedział, że on i jego koledzy byli zszokowani dramatycznymi wydarzeniami we wtorek. „Wszystko w porządku, ale byliśmy w szoku. Próbujemy teraz dojść do siebie” – dodał.

Według MON interwencja wojskowa była uzasadniona. Fotoreporterzy „byli zamaskowani i nie mieli żadnych zewnętrznych oznaczeń potwierdzających, że byli dziennikarzami”. Według ministerstwa pojazd, którym przyjechali dostawcy, również był nieoznakowany.

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest ostatnio napięta, ponieważ kilku migrantów stara się wjechać do Polski. We wtorek, według polskich władz, migranci rzucali kamieniami w polskie siły bezpieczeństwa na przejściu granicznym oraz używali armatek wodnych i gazu łzawiącego przez straż graniczną.

Unia Europejska oskarża reżim prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki o przyciąganie do własnego kraju migrantów, zwłaszcza z Bliskiego Wschodu, a następnie wysyłanie ich w granice UE. Mówi się, że Mińsk bierze odwet na rządzie Unii za nałożenie sankcji na łamanie praw człowieka. Władze białoruskie zaprzeczają podobnym zarzutom.

CTK

Udostępnij na Facebooku




Podziel się na Twitterze


Udostępnij na LinkedIn


Wydrukować



Kopiuj URL




Skrócony adres





Zamknięte




Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.