Czesi zmierzają do granicy dla uchodźców. Za wiedzę i niewidomych

Możesz także posłuchać artykułu w wersji audio.

Nie chcieli po prostu czekać w domu i oglądać telewizji. Dlatego w piątek rano Jan Hniło wraz z kolegą z Ukrainy wyruszył na granicę polsko-ukraińską. W szczególności posterunek graniczny w Medyk, który jest jednym z głównych miejsc docelowych dla uchodźców. Oboje prowadzili swoje samochody, aby móc zabrać tyle osób, ile potrzeba.

„Mogę zabrać sześć osób, przyjaciela, cztery. Mamy informacje, że wiele osób przybyło tam na piechotę, więc możemy ci pomóc. Ale to bardziej misja rozpoznawcza” – powiedział Hnilo przez telefon, gdy jechali. przeszłość Krakowa, Polska.

On sam jest w kontakcie z innymi wolontariuszami, którzy czekają na jego zgłoszenie, aby dowiedzieć się, czy warto jechać do granicy i pomóc w transporcie do Czech. Dwóch Czechów otrzymało awaryjne zakwaterowanie dla pasażerów. Następnie poszukuje długoterminowego zakwaterowania, dzwoniąc na portale społecznościowe.

„Nie ma bezpośredniego dostępu do celników. Musieliśmy zaparkować samochody około kilometra od granicy” – dodaje z Hnilo.

Ukraińcy, których nie znają na granicy, są przewożeni polskimi autobusami do oddalonego o około 10 kilometrów Przemyśla. To tutaj Czeskie Koleje wysłały w piątek wieczorem dwa pociągi humanitarne o pojemności 700 miejsc. A później para Czechów udała się z propozycją pomocy do Przemyśla.

„W tej chwili nie ma sensu jechać tam na ślepo. Może później, kiedy zaczną przyjeżdżać ludzie bez żadnych kontaktów za granicą. Większość uchodźców chce rozprzestrzenić się głównie w Polsce, a w Przemyślu jest na to możliwość”. – dodaje Hnilo z Czech, który zabrał grupę ludzi do Katowic, drugą do Krakowa i tymczasowo ulokował kobietę, która jednak jedzie do Niemiec na spotkanie ze znajomymi.

Jak wynika z doświadczeń innego z wolontariuszy – dziennikarza Jana Tuny z granicy słowacko-ukraińskiej, sytuacja nawet wtedy, gdy potrzebni są ci, którzy nie mają wcześniej ustalonych pasażerów, uległa pogorszeniu. „Pojechaliśmy tam celowo, zorganizowaliśmy pasażerów, ale w trakcie podróży mieliśmy kolejny kontakt z niepełnosprawną kobietą, której już nie mogliśmy zabrać” – opisuje swoje wrażenia z przeprawy przez Vyšná Německá po ukraińskiej stronie miasta Użhorod. .

Udałoby mu się zdobyć miejsce dla wspomnianego pasażera z innymi wolontariuszami, jednak z jego doświadczenia wynika, że ​​ci, którzy przyjeżdżają do granicy w tzw. „w ciemno” są również aktualni w obecnej sytuacji. – Muszą tylko poczekać – dodał. Według niego, sytuacja, z którą sam się spotkał, polega na rejestrowaniu oszustów, którzy żądają wysokich podatków dla uchodźców za regularną podróż pociągiem lub autobusem do słowackiego zaplecza, a miałoby to miejsce w prawdziwym życiu.

Oprócz nich do granicy jeździli także inni Czesi, np. dla członków rodziny lub przyjaciół. Radomír Eliáš też tam pojedzie, dla swojego przyjaciela i jej córki. Obaj wciąż są w drodze z Kijowa na zachodnią Ukrainę, więc czekają na instrukcje, kiedy i gdzie mają przybyć.

„Decyduję, czy wyjadę dziś wieczorem (Piątek – uwaga lub.) lub do rana. Ale cała Ukraina to tylko strefa wojny” – myśli Elijah.

W odwrotnej sytuacji jest Jiří Jelínek, który z kolei oczekuje, że do jego gospodarstwa w środkowych Czechach przyjedzie ukraińska rodzina.

„Mamy najświeższe informacje, że udało im się opuścić Kijów i kierują się w stronę granicy” – opisuje Jelinek.

Część gospodarstwa stanowi oryginalna zabytkowa karczma z dużą salą, która jest przed odbudową, ale może służyć jako tymczasowe zakwaterowanie.

„Ale na razie rozwiążemy to tak, aby żyli w naszym zapleczu, bo nie ma nas tam zimą. Zobaczymy, co się stanie po 14 dniach” – dodaje Jelínek.

Istnieje możliwość zgłoszenia do Administracji Osiedli Uchodźczych MSWiA oferty zakwaterowania dla uchodźców. Odnotowuje już ponad tysiąc różnych ofert, od pojedynczych łóżek czy pokoi po zbiorowe zakwaterowanie. Obecnie poszukuje tylko ofert zakwaterowania zbiorowego, czyli 20 pokoi i więcej. Możliwe jest zgłoszenie drogą mailową: ubytovaniukrajina@suz.cz.

W piątek rząd rozpoczął drugi z czterech etapów planowanego planu pomocy uchodźcom z Ukrainy. Ma teraz pięć tysięcy ludzi. Szacuje się, że na to wsparcie i bezpieczeństwo może być potrzebne 1,5 miliarda koron.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.