Czesi mówią o pokonaniu zielonej ideologii. Ale to było w interesie Francji i Niemiec

Niewiele jest ważnych tematów, które państwa członkowskie Unii Europejskiej podzieliłyby tak mocno, jak energia jądrowa. Gdy Komisja Europejska potwierdziła w środę, że w swoim rankingu dla inwestorów włączy atom i gaz ziemny do zrównoważonych źródeł, takie kraje jak Czechy, Francja czy Polska odetchnęły z ulgą. Jednak w krajach, które odrzucają twardy rdzeń, decyzja Brukseli wywołała odmienne reakcje.

Zgodnie z oczekiwaniami Austria zdecydowanie sprzeciwiła się tzw. taksonomii UE. Minister klimatu i energii Leonore Gewessler powiedziała na konferencji prasowej, że jej kraj sprosta wcześniej zagrożonemu zagrożeniu i skieruje sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE, jeśli rozpad zrównoważonych inwestycji wejdzie w życie.

„Energia atomowa jest bezużyteczna dla ochrony klimatu” – powiedział Gewessler, który reprezentuje Zielonych w austriackim rządzie. Zdaniem ministra, Komisja Europejska zignorowała opinie ekspertów i niektórych państw członkowskich i zwróciła się w stronę lobby nuklearnego.

Gewessler był bezwarunkowo wspierany przez austriackiego kanclerza i lidera Partii Ludowej Karla Nehammera. „Nie mogę zaakceptować decyzji UE” – powiedziała kanclerz, która stwierdziła, że ​​energia jądrowa nie jest ani „zielona”, ani zrównoważona.

Luksemburg również chce przyłączyć się do austriackiego procesu. Innymi przeciwnikami ostatecznej wersji taksonomii są Hiszpania, Dania, Holandia i Szwecja, które wcześniej protestowały przeciwko włączeniu gazu ziemnego.

Niemcy postrzegają taksonomię niejednoznacznie. Obecny rząd, w skład którego wchodzą również Zieloni, jest z jednej strony przeciwny energetyce jądrowej, ale właśnie ze względu na demontaż własnych elektrowni jądrowych kraj musi tym bardziej polegać na gazie ziemnym. Zapewne z tego powodu niemiecki gabinet federalny nie zareagował od razu na dokument z Brukseli, zdaniem rzecznika chce najpierw dowiedzieć się o nim bardziej szczegółowo.

Choć protesty niektórych krajów są stosunkowo silne, w Brukseli nie spodziewa się zbytnio niepowodzenia taksonomii w kolejnym procesie zatwierdzania w nadchodzących miesiącach.

Jest to tak zwany akt delegowany. Jest to rodzaj aktu prawnego, za którego przygotowanie odpowiada wyłącznie Komisja i może zostać odrzucony jedynie zdecydowaną większością głosów. Albo musi to być co najmniej 20 z 27 państw członkowskich, które reprezentują co najmniej 65% ludności UE, albo absolutna większość w Parlamencie Europejskim, czyli 353 z łącznej liczby 705 posłów.

Jest bardzo mało prawdopodobne, że dwie trzecie państw członkowskich odrzuci taksonomię na wspólnym posiedzeniu. Jednak głosowanie w Parlamencie Europejskim może być bardziej ekscytujące, przynajmniej zdaniem niektórych posłów.

Na przykład niemiecki eurodeputowany SPD Joachim Schuster powiedział Süddeutsche Zeitung, że panuje wielkie niezadowolenie, zwłaszcza wśród lewicowych eurodeputowanych. Największego oporu można spodziewać się ze strony Zielonych, którzy według eurodeputowanego Rasmusa Andresena chcą „twardo walczyć” o uzyskanie większości parlamentarnej, która odrzuci taksonomię.

Jednak przeciwnicy taksonomii nie mogą polegać na czeskich eurodeputowanych. Większość z nich jest wyraźnie zadowolona z ostatecznego kształtu rankingu.

„Dwa lata temu nie pomyślelibyśmy o włączeniu energii jądrowej i gazu” – powiedziała Dita Charanzová, wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego (za TAK). Według Alexandra Vondry z ODS to „wielki sukces i efekt wytężonej pracy”. Inny eurodeputowany, Tomáš Zdechovský z KDU-ČSL, napisał w mediach społecznościowych o „zwycięstwie rozumu nad zieloną ideologią”.

Czescy piraci, należący do tej samej frakcji co Zieloni, wciąż są niezdecydowani. „Nie widzieliśmy jeszcze konkretnego tekstu ewentualnego sprzeciwu parlamentarnego i nie omawialiśmy go w ramach delegacji, więc nie mogę powiedzieć ostatecznego wniosku” – odpowiedział na listę wiadomości eurodeputowany Mikuláš Peksa.

Jeszcze przed ogłoszeniem w środę ostatecznego kształtu rozporządzenia przedstawiciele organizacji ekologicznych lub naukowcy, w tym doradcy ekspertów Komisji Europejskiej, sprzeciwili się uznaniu energii jądrowej i gazowej, którzy swoje argumenty negatywów napisali na ponad 40 stronach oficjalnego dokumenty. raport.

Wydaje się, że sama Komisja Europejska nie ma jednolitego poglądu na taksonomię. Według Politico.eu austriacki komisarz ds. budżetu Johannes Hahn, portugalska unijna komisarz ds. spójności i reform Elisa Ferreira oraz wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i bezpieczeństwa Josep Borrell głosowali w środę przeciwko tej propozycji.

Generalnie jednak Komisja wykazała się maksimum w tak delikatnym temacie. Nawet państwa „nuklearne”, takie jak Czechy, które nie wdrożyły większości swoich wymogów łagodzących, otrzymały dalekie wsparcie.

Istotnym warunkiem doprecyzowania i przedstawienia propozycji taksonomii przez Brukselę było prawdopodobnie niepisane porozumienie pomiędzy dwoma największymi państwami UE o odmiennych interesach – Francją, która większość energii czerpie z energii jądrowej, oraz Niemcami, które potrzebowały łagodniejszych warunków dla naturalnego gaz. To nie przypadek, że unijna komisarz ds. usług finansowych Mairead McGuinnes, odpowiedzialna za przygotowanie taksonomii, odwiedziła te dwa kraje w zeszłym tygodniu.

Milton Harris

„Ninja z ekstremalnych podróży. Pisarz. Bezkompromisowy praktyk zombie. Fanatyk popkultury. Student”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.